Muzyka

Radio chaos

Recenzja płyty: Jon Batiste, „World Music Radio”

materiały prasowe
Po 11 nominacjach i 5 statuetkach Grammy, które Jon Batiste odebrał w ubiegłym roku (za album „We Are” i film „Co w duszy gra”), trochę trudno zrobić następny krok.

Po 11 nominacjach i 5 statuetkach Grammy, które Jon Batiste odebrał w ubiegłym roku (za album „We Are” i film „Co w duszy gra”), trochę trudno zrobić następny krok. Amerykański pianista i kompozytor, znany też jako szef zespołu z telewizyjnego show Stephena Colberta, ustawił sobie poprzeczkę wysoko: stworzył utopijny album z amalgamatem popu, soulu, hip-hopu i jazzu, w których spotykać się mają – lub przynajmniej mijać – muzycy z różnych kultur (m.in. RPA, Korea, Nigeria) i gwiazdy amerykańskie z pierwszej półki (m.in. Lana Del Rey, Lil Wayne). A wszystko to w formule radia, która niestety – i to pierwsze ostrzeżenie – jest w płytowych realizacjach pomysłem mocno wyświechtanym.

Jon Batiste, World Music Radio, Verve

Polityka 36.2023 (3429) z dnia 29.08.2023; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Radio chaos"
Reklama