Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Ta sama rzeka

Recenzja płyty: Mark Knopfler, „One Deep River”

materiały prasowe
Stare rzemiosło w wykonaniu Knopflera staje się po raz kolejny zaskakująco lekkie.

Lider Dire Straits kojarzy się u nas dość powszechnie z „Brothers in Arms” i trójkowym „Topem Wszech Czasów”. Wydaje się to jedną z największych krzywd, jakie można było wyrządzić wizerunkowi Marka Knopflera. Na polu gitary jest wprawdzie ciekawym innowatorem, który przeniósł autorskie techniki gry z akustycznego instrumentu na elektryczny, przy okazji łącząc bluesowy feeling i folkową, bardziej brytyjską melodykę, ale nie ma w nim dużo z herosa i postaci pierwszoplanowej. Weźmy najnowszy album „One Deep River” – od tytułu i okładkowego zdjęcia Knopfler odnosi się tu do własnej małej ojczyzny, Newcastle upon Tyne.

Mark Knopfler, One Deep River, EMI

Polityka 17.2024 (3461) z dnia 16.04.2024; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Ta sama rzeka"
Reklama