Knopfler bez kopa
Brak jakiegokolwiek kopa.

Mark Knopfler to artysta pierwszoligowy, mający na koncie wiele fantastycznych piosenek zarówno z Dire Straits, jak i solowych. Ostatnio jednak miłośnicy jego nieco bardziej rockowej strony mieli powody do narzekań. Współpraca z Emmylou Harris przyniosła dwie płyty o charakterze raczej folkowo-balladowym.

Na nowy solowy album artysty czekałem z nadzieją, że przypomni sobie, że stworzył tak genialne rzeczy jak „Sultans of Swing”. Niestety, zawiodłem się. Owszem, płyta zaczyna się obiecująco, dobrą piosenką „True Love Will Never Fade”, ale potem sporo jest marudzenia.

Mruczane pioseneczki nie mają siły przebicia, folkowe echa współpracy z Emmylou też nie podnoszą temperatury. Owszem, wszystko na tej płycie jest na wysokim poziomie, tylko brak jakiegokolwiek kopa. A taki mistrz słowa, melodii, rytmu i gitary mógłby się postarać o coś żywszego.
 

Mark Knopfler, Kill to Get Crimson, Mercury 2007 
 

  
  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną