Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Beirut francuski

Rodzaj muzycznej turystyki.

Kiedy w zeszłym roku ukazała się płyta „The Gulag Orkestar” amerykańskiego zespołu Beirut, wydawało się, że mamy do czynienia z kolejną próbą zainteresowania zachodnich fanów klimatami bałkańskimi, a Beirut dalej będzie szedł w tym samym kierunku. Tymczasem nowy album grupy Zacha Condona „The Flying Club Cup” z Bałkanami nie ma już nic wspólnego i przenosi nas w zupełnie inne rejony, czyli do Francji.

W wyobraźni słuchacza pojawia się sceneria dawnych kabaretów, w tle pobrzmiewa akordeon, a miejsce słowiańsko-cygańskiego żywiołu zajmuje katarynkowy rytm walczyka i nastrój lirycznej melancholii. Na szczęście nie jest to zwykłe odwzorowanie smętnych chansons, a bardziej „wariacje na temat”, niepozbawione zresztą dynamiki, a przy okazji też subtelnego dystansu do pierwotnej formy.

„The Flying Club Cup” odkrywa, o co naprawdę chodzi Condonowi: młody amerykański muzyk uprawia mianowicie rodzaj muzycznej turystyki, bardzo skądinąd atrakcyjnej, i należy oczekiwać, że w niedalekiej przyszłości znów zabierze nas w jakąś podróż, może nawet poza Europę.
 

Beirut, The Flying Club Cup, 4AD 

 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną