Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Muzyka

Eagles - czas stanął we właściwym miejscu

Nie rozczarowali. Po 30 latach!

Na nową studyjną płytę Orłów z Kalifornii czekaliśmy blisko trzydzieści lat. Owszem, były po drodze wydawnictwa „live” i parę nowych piosenek, ale Eagles nie spieszyli się z nowościami. Nie zawsze było właściwie wiadomo, czy oni tak naprawdę istnieją jako zespół – wszakże już w 1980 r. ogłoszono demontaż Eagles. Potem były powroty, procesy sądowe, rozstania i powitania. Weszliśmy w dwudziesty pierwszy wiek, a nowej płyty nie było. I nareszcie nadchodzi koniec października 2007 r. i... bum!

Orły lądują z nowym, dwupłytowym albumem „Long Road Out of Eden”. Nie ma tu miejsca na rozbudowaną recenzję, więc powiem jedynie, że poczułem się jakby tych trzydziestu lat między „wtedy” i „teraz” w ogóle nie było.

Delikatne melodie, piękne gitary, wspaniale i młodo brzmiące głosy, dopieszczone kompozycje i aranżacje, próba stworzenia nowego „Hotelu California”, czyli utwór tytułowy – czy można jeszcze czegoś chcieć? Trzeba być naprawdę gigantem, żeby dać na siebie czekać trzydzieści lat i nie rozczarować.
 

Eagles, Long Road Out of Eden, Universal 2007
 

 
Reklama

Czytaj także

Archiwum Polityki

Niepokorni

Historię PRL odmierza kilka dat społecznych protestów przeciw ludowej władzy, zwykle brutalnie lub krwawo tłumionych. W 1956 r. – czerwiec, w 1968 r. – marzec, w 1970 r. – grudzień, w 1976 r. – znów czerwiec... I gdyby nie tamte zdarzenia sprzed 30 lat, nie byłoby pewnie sierpnia 1980 r. i wyjątkowej polskiej drogi do wolności.

Marcin Kołodziejczyk
13.05.2006
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną