Muzyka

Eagles - czas stanął we właściwym miejscu

Nie rozczarowali. Po 30 latach!

Na nową studyjną płytę Orłów z Kalifornii czekaliśmy blisko trzydzieści lat. Owszem, były po drodze wydawnictwa „live” i parę nowych piosenek, ale Eagles nie spieszyli się z nowościami. Nie zawsze było właściwie wiadomo, czy oni tak naprawdę istnieją jako zespół – wszakże już w 1980 r. ogłoszono demontaż Eagles. Potem były powroty, procesy sądowe, rozstania i powitania. Weszliśmy w dwudziesty pierwszy wiek, a nowej płyty nie było. I nareszcie nadchodzi koniec października 2007 r. i... bum!

Orły lądują z nowym, dwupłytowym albumem „Long Road Out of Eden”. Nie ma tu miejsca na rozbudowaną recenzję, więc powiem jedynie, że poczułem się jakby tych trzydziestu lat między „wtedy” i „teraz” w ogóle nie było.

Delikatne melodie, piękne gitary, wspaniale i młodo brzmiące głosy, dopieszczone kompozycje i aranżacje, próba stworzenia nowego „Hotelu California”, czyli utwór tytułowy – czy można jeszcze czegoś chcieć? Trzeba być naprawdę gigantem, żeby dać na siebie czekać trzydzieści lat i nie rozczarować.
 

Eagles, Long Road Out of Eden, Universal 2007
 

 
Reklama

Czytaj także

Historia

Wojna secesyjna: arystokrata Lee kontra łachmyta Grant

150 lat temu skończyła się wojna secesyjna. Armiami stron dowodzili generałowie Robert Edward Lee i Ulisses Grant. Reprezentowali dwie bardzo odmienne wersje sukcesu z amerykańskiego snu.

Grzegorz Mathea
14.04.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną