Muzyka

Kult jak nowy

Recenzja płyty: Kult, "Hurra!"

Na taką właśnie płytę czekali starzy i młodzi fani zespołu

Trzeba od razu powiedzieć: na taką właśnie płytę Kultu czekali starzy i młodzi fani tego zespołu. Nie tylko fani, bo każdy, kto docenia dorobek artystyczny i pisarskie umiejętności Kazika Staszewskiego oraz wie, czym był i jest Kult na polskiej scenie rockowej. W ostatnich latach bywało różnie, wiele wskazuje, że zespół przeżywał pewien kryzys, którego elementem stało się odejście z zespołu waltornisty Krzysztofa Banasika. Nowy album dowodzi jednak, że wszelkie nieszczęścia minęły. Teksty Kazika mądrze i krytycznie eksplorują różne sfery polskiego życia: od debaty nad polityką historyczną („Amnezja”) po religię („Mariama syna”). Pomysły kompozycyjne i aranżacyjne są świetne: „Marysia” czy „Idiota stąd” to numery, które śmiało dołączyć można do największych przebojów zespołu. Poza wszystkim Kult brzmi na tej płycie zaskakująco świeżo, aż nie chce się wierzyć, że powstał 27 lat temu. Ja się nie dziwię, prędzej czy później taka eksplozja musiała nastąpić: zbyt wiele tu talentów i dobrze obsługiwanych instrumentów.

Kult, Hurra!, SP Records 

  

Polityka 42.2009 (2727) z dnia 17.10.2009; Kultura; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Kult jak nowy"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Zofia Posmysz – nikt w taki sposób jak ona nie napisał o Auschwitz

Te książki najlepiej czytać razem: wywiad rzekę z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą” i jej wznowioną powieść – arcydzieło „Wakacje nad Adriatykiem”.

Justyna Sobolewska
14.02.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną