Rozmowa z zespołem très.b

Jesteśmy z Europy
Rozmowa z członkami zespołu très.b, laureatami Paszportów POLITYKI w kategorii muzyka popularna, o tym, jak się żyje i gra międzynarodowo.
Très.b – powstały w 2005 r. zespół uprawiający muzykę utożsamianą z indie rockiem.
Monika Baran/EMI Music Poland/materiały prasowe

Très.b – powstały w 2005 r. zespół uprawiający muzykę utożsamianą z indie rockiem.

Très.b tworzą: duński perkusista Thomas Pettit (z lewej), polska wokalistka oraz basistka Misia Furtak i pochodzący z Holandii gitarzysta Olivier Heim.
Monika Baran/EMI MUSIC/materiały prasowe

Très.b tworzą: duński perkusista Thomas Pettit (z lewej), polska wokalistka oraz basistka Misia Furtak i pochodzący z Holandii gitarzysta Olivier Heim.

Très.b wydali dwie płyty – „The Other Hand” i „40 Winks of Courage”. Tę ostatnią w 2012 r.
Monika Baran/EMI MUSIC/materiały prasowe

Très.b wydali dwie płyty – „The Other Hand” i „40 Winks of Courage”. Tę ostatnią w 2012 r.

Mirosław Pęczak: – Poznaliście się w szkole muzycznej w Danii w 2004 r. Jak to się stało, że tam właśnie trafiliście?
Thomas Pettit: – Zacznę od tego, że ja, tak jak Olivier, mieszkałem w Luksemburgu. Po skończeniu szkoły średniej obaj zastanawialiśmy się, co dalej. Oczywiście, chcieliśmy zajmować się muzyką i moja mama, która jest Dunką, zaproponowała, żeby pojechać do Danii, bo tam działają szkoły oparte na starej duńskiej idei uniwersytetów ludowych, gdzie bez testów, egzaminów i podobnych obciążeń można kształcić się na wybranym kierunku artystycznym. W ten sposób znalazłem się w Testrup Hojskole.

Olivier Heim: – Moja historia jest taka sama, dodam tylko, że już w szkole średniej mieliśmy z Tomem zespół, gramy razem od czasu, gdy mieliśmy po 13 lat.

I w pewnym momencie spotkaliście Misię…
O.H.: – W Testrup na specjalizacji muzycznej, oprócz zajęć i zespołów obowiązkowych, ludzie mieli swoje poboczne składy. Ja, Tom i Misia też utworzyliśmy taki zespół. Odkryliśmy, że moglibyśmy grać razem własną muzykę. Napisaliśmy parę piosenek, nagraliśmy to w szkolnym studiu, no i tak to się zaczęło. Potem pojechaliśmy do Kopenhagi, która na jakiś czas stała się naszą bazą.

A jak ty, Misiu, trafiłaś do Testrup?
Misia Furtak: – Szukałam szkoły dla mojego brata, który był wtedy na wolontariacie w Portugalii, i przy okazji tych poszukiwań znalazłam informację o duńskiej sieci szkół ludowych. W Testrup były sale prób do dyspozycji w dowolnym czasie, studia nagraniowe, wielka sala koncertowa z fortepianem. W porównaniu z polskimi warunkami to było coś nierealnego. Wiedziałam, że muszę spróbować.

Jesteście bardzo międzynarodowym zespołem – czy to pomaga, czy sprawia czasem jakąś trudność?
T.P.: – Czasem wydaje mi się, że sprawia to pewną trudność dziennikarzom albo instytucjom, bo nie wiedzą, jak nas określić, zaetykietować. Wtedy lądujemy w jakiejś szarej strefie, co bywa czasem zabawne, a czasem kłopotliwe. Ja sam czuję się Europejczykiem. Być może niektórzy w Polsce uważają nas za zespół duński albo holenderski, ale przecież mieszkamy w Polsce, nagrywamy tu i koncertujemy, mamy fajną polską publiczność.

O.H.: – Ja i Tom jesteśmy różnych narodowości, chodziliśmy też do międzynarodowej szkoły, z ludźmi ze wszystkich krajów świata. Udział Misi w naszym zespole jeszcze bardziej tę mozaikowość wyjaskrawił. Ja myślę, że podobnych przypadków będzie w Europie coraz więcej. I takich międzynarodowych zespołów jak nasz też będzie coraz więcej, choćby dlatego, że przybywa międzynarodowych kontaktów społecznych i osobistych.

A czy w waszym przypadku nie odgrywają jakiejś roli różnice kulturowego zaplecza, tego, co nazywamy społecznym czy historycznym dziedzictwem?
T.P.: – Być może ja jestem przypadkiem szczególnym, bo Luksemburg to jednak prawdziwy melting pot, narodowościowy tygiel.

O.H.: – Można powiedzieć, że mam tożsamość outsiderską. Krajem mojego pochodzenia jest Holandia, ale ponieważ się tam nie wychowywałem, to w Holandii też czułem się jak ktoś z zewnątrz. Może dlatego lubię przebywać i pracować z ludźmi jakoś tam do mnie podobnymi, takimi outsiderami z wyboru.

Czy w takim razie czujecie się, jako zespół, obywatelami świata?
O.H.: – Chyba najlepiej powiedzieć, że jesteśmy międzynarodowi, nieprzywiązani do jakiegoś jednego miejsca.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną