Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Paszporty POLITYKI

Roman Gutek

Kreator Kultury: Roman Gutek

mat. pr.
Właściciel firmy Gutek Film, organizator festiwalu Nowe Horyzonty.

Roman Gutek urodził się w 1958 r. Podczas studiów (zarządzanie) prowadził Dyskusyjne Kluby Filmowe UBAB i HYBRYDY. Twórca Warszawskiego Festiwalu Filmowego (w 1985 r.), którego był dyrektorem do 1992 r. Jeden z założycieli Fundacji Sztuki Filmowej.

Właściciel istniejącej od 1994 r. firmy Gutek Film, zajmującej się rozpowszechnianiem kina autorskiego. Prowadzi kino Muranów w Warszawie, wyróżniające się oryginalnym repertuarem. Wypromował na polskim rynku takich reżyserów jak: Peter Greenaway, Pedro Almodovar, Lars von Trier, Mike Leigh, Jim Jarmusch czy Derek Jarman.

W latach 1995–2000 dyrektor programowy Festiwalu Filmowego i Artystycznego Lato Filmów w Kazimierzu Dolnym. W 2001 r. zorganizował w Sanoku festiwal filmowy, który od 2002 r. pod nazwą Nowe Horyzonty odbywa się w Cieszynie.

Mam trzy marzenia – mówi Roman Gutek. – Po pierwsze, żeby festiwal Nowe Horyzonty stał się najważniejszym miejscem w Polsce, gdzie będą pokazywane filmy reżyserów tworzących na przekór modom i masowym gustom. Żeby Cieszyn miał coś z ducha festiwalu w Edynburgu. Drugie marzenie, to stworzenie z kina Wars miejsca, jakiego dotąd nie ma w Warszawie – gdzie odbywałyby się festiwale, gdzie mogłoby zaistnieć kino awangardowe i autorskie, klasyka i egzotyczne kinematografie, skąd nie chciałoby się wychodzić prawdziwemu miłośnikowi kina... I kolejne marzenie – realizacja od dawna chodzącego mi po głowie projektu. W ciągu kilku najbliższych lat chciałbym kupić prawa do kilkudziesięciu najważniejszych filmów należących do klasyki światowego kina. Filmy byłyby powszechnie dostępne w kinach, a także stanowiłyby podstawę specjalnych programów nauczania historii filmu i języka kina w szkołach. Szukam sojuszników dla tego przedsięwzięcia.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Po co przyjechał do Polski szef największej firmy zbrojeniowej świata? I co w Warszawie usłyszał?

Kiedy szef Lockheeda odwiedza jakiś kraj, pojawiają się elektryzujące pogłoski, plotki i podejrzenia. Np. o kolejnych zamówieniach F-35. Trzeba pamiętać, że taka wizyta to dyplomacja biznesowa, a nie obwoźny handel. A poza tym – kto wie, czy ważniejsza od lotnictwa nie jest tu artyleria rakietowa.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
15.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną