Marta Górnicka: o pieśniach przemocy

Hymny przemocy
W pieśniach możemy znaleźć element piękna, ale i śmierci wspólnoty – mówi laureatka Paszportu POLITYKI reżyserka teatralna Marta Górnicka.
Marta Górnicka (1975 r.), reżyserka teatralna.
Leszek Zych/Polityka

Marta Górnicka (1975 r.), reżyserka teatralna.

ANETA KYZIOŁ: – Teatr chórowy czy chóralny?
MARTA GÓRNICKA: – Ten chóralny kojarzy mi się z jakiegoś powodu ciągle z klasycznymi chórami śpiewaczymi, dość konserwatywną formą sztuki, ale w nazewnictwie nie ma różnicy. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest tu zbiorowy i jedyny bohater – chór społeczny, który próbuje odpowiadać na najbardziej palące i trudne zagadnienia, jakie przynosi rzeczywistość. Oraz teatr, który chór tworzy. Mój teatr chórowy narodził się jako koncepcja odzyskania kolektywnego głosu kobiet, ale od początku chodziło o stworzenie przemyślanej formuły teatru, estetycznej, ideologicznej, formalnej, z własnym aktorem i odpowiednim treningiem dla tego aktora, z własnym rodzajem tekstu-libretta.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj