Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Sztuka bez sensu

Recenzja spektaklu: "Sztuka bez tytułu”, reż. Agnieszka Glińska

Napięć między bohaterami szukać by ze świecą

"Sztuka bez tytułu” – pod tym tytułem Agnieszka Glińska wystawiła w warszawskim Teatrze Współczesnym sztukę Antoniego Czechowa znaną w Polsce jako „Płatonow”. Gdyby na chwilę zapomnieć, że jesteśmy w stolicy i oglądamy gwiazdy (obok Borysa Szyca w głównej roli, w spektaklu występują m.in. Krzysztof Kowalewski, Andrzej Zieliński, Dominika Kluźniak, Damian Damięcki), można by odnieść wrażenie, że to teatr z prowincji rozpościera przed nami swoje wdzięki.

Tandetna scenografia i brzydkie, stylizowane na XIX-wieczne kostiumy, doklejane wąsy, brody, Zieliński jako Osip w łachmanach, z jakimś drapakiem na głowie... W aktorstwie – wyprzedaż: tricki, sposobiki, szarże. Szyc wdzięczy się do widowni i podbechtany jej śmiechem, podkręca kolejne wejścia. Po co to wszystko: te wąsy, kapelusze, fraki, w jakiej sprawie? Ani to dramat ludzi, którzy stracili poczucie sensu, ani hamletyzowanie Płatonowa miotającego się między wysokimi aspiracjami ducha a słabością ciała, ani konflikt pokoleń. Ani nawet teatr psychologiczny – napięć między bohaterami szukać by ze świecą. Może zatem farsa? Karykaturalną scenę dziejącą się w głowie Płatonowa, w której nawiedzają go wszystkie kobiety razem, namawiając do wyjazdu, do romansu, do wspólnego życia, trudno w zasadzie odróżnić od pozostałych, równie karykaturalnych.

Życie jest farsą? Bardzo odkrywcze. Czechow jednak pisał tragifarsy (albo raczej tragikomedie) – i tego pierwszego członu w spektaklu Glińskiej zabrakło.

 

Polityka 2.2010 (2738) z dnia 09.01.2010; Kultura; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Sztuka bez sensu"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną