Recenzja spektaklu: "Enter", reż. Jacek Poniedziałek, Anna Smolar

Nowa stacja „Metra”
Punktem wyjścia zrealizowanego przez m.in. Jacka Poniedziałka musicalu „Enter” był blog prowadzony przez gejowską parę
materiały prasowe

Punktem wyjścia zrealizowanego w ramach Fundacji Nowego Teatru przez Jacka Poniedziałka, Annę Smolar, szóstkę aktorów amatorów i zespół Sen Zu musicalu „Enter” był blog prowadzony przez gejowską parę: trzydziestokilkulatka i siedemnastolatka. Punktem dojścia jest zaś rozpisana na scenki (powstały w wyniku aktorskich improwizacji) i piosenki opowieść o rodzeniu się i umieraniu wzajemnej fascynacji dwojga ludzi, których dzieli różnica wieku, a wraz z nią zainteresowania, potrzeby i świat skojarzeń. Zamiast spektaklu o braku akceptacji dla homoseksualnego związku (z nieodłączną w takich sytuacjach dawką dydaktyzmu), jest słodko-gorzka, niepozbawiona ironii historia o barierach pokoleniowych. Dla licealnych znajomych Młodego i jego nowoczesnych rodziców znacznie większym szokiem niż fakt, że ma kochanka, jest to, że ten kochanek mógłby być jego ojcem. W końcu i sam Młody zobaczy w kochanku odbicie swoich rodziców. Obraz nie będzie atrakcyjny. Pokolenie trzydziestolatków widziane oczami ich dzieci to mili, ale smutni i nijacy ludzie, spędzający czas w nielubianej pracy albo przed telewizorem. Innymi słowy: ci, którzy ponad dekadę wcześniej buntowali się przeciw regułom świata swoich rodziców, śpiewając protest songi z musicalu Józefowicza i Stokłosy, jako dorośli powielają schematy. I dziś to przeciw nim swoje protest songi, równie żarliwie, naiwnie i szczerze, śpiewają ich dzieci. Idźcie do Centrum Działań Twórczych 1500m2 na Powiśle, grają tam „Metro” XXI w.

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną