Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Osadzeni show

Recenzja spektaklu: „Skazani na Shawshank”, reż. Sebastian Chondrokostas

materiały prasowe
Ta sztuka to kawał uczciwej roboty całego zespołu.

Sceniczna adaptacja Skazanych na Shawshank, świetnego filmu o osadzonych w zakładzie dla więźniów z najcięższymi wyrokami (reż. Frank Darabont) jest częścią nowego kursu Syreny, teatru, który dotąd kojarzył się ze śpiewogrami, bajkami i komediami, a teraz próbuje wspiąć się na wyższy poziom rozrywki. Tym razem efekt jest dość udany.

Historia Andy’ego Dufresne’a (Mateusz Damięcki) – finansisty skazanego za rzekome zamordowanie żony i jej kochanka, który przechodzi przez piekło świata Shawshank, ale ocala człowieczeństwo swoje i współwięźniów – opowiedziana jest sprawnie i z pomysłami. Razić mogą co prawda „efekty specjalne” i „mrożąca krew w żyłach” muzyka, które mają dodać grozy scenicznemu obrazowi więzienia, czyli sześciu celom ze szklanymi drzwiami i spacerniakowi. Dla równowagi jednak jest też kilka scen, które mogą się spodobać nie tylko widzom nastawionym na weekendową rozrywkę na dobrym poziomie – jak rozgrywane w wyobraźni Andy’ego spotkanie z Ritą Hayworth. Kawał uczciwej roboty całego zespołu.

Skazani na Shawshank, Owen O’Neil i Dave Johns, reż. Sebastian Chondorokostas, Teatr Syrena w Warszawie

Polityka 05.2011 (2792) z dnia 29.01.2011; Afisz. Premiery; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Osadzeni show"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kolejny zjazd Lewicy. Tkwi w pułapce, a przed nią scenariusze złe i jeszcze gorsze

Pokiereszowana w kolejnych wyborach Lewica już wie, że kręci się w kółko i w najlepszym razie czeka ją dalszy dryf. Ale kręcić się będzie nadal, bo ma do wyboru jedynie scenariusze złe i jeszcze gorsze.

Rafał Kalukin
16.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną