Teatr

Zgoda jak papierowy samolocik

Wady Polaków nie zmieniły się od czasów Fredry, czego dowodem perypetie koalicji PO–PiS – zagrzmiał po premierze wystawianej na jubileusz 130-lecia poznańskiego Teatru Polskiego „Zemsty” jeden z przemawiających „na okoliczność” oficjeli.

Czy jednak dla tej konstatacji (i panującej ostatnio mody na odkopywanie przodków) warto sięgać po ramotę pradziadka Fredry? Bo wyreżyserowana przez Piotra Cieplaka sztuka mimo zabiegów reanimacyjnych pozostaje martwa. Jeśli o tej „Zemście” w ogóle warto wspominać, to właśnie ze względu na scenę finałową.

Reżyser nie wziął deklaracji zgody między Cześnikiem i Rejentem na poważnie. Już reklamujący spektakl plakat przedstawia dłoń o palcach porosłych kolcami jak kaktus, na scenie zaś tekst o zgodzie recytuje w manierze katarynkowej grupa aktorów ustawiona jak do pamiątkowej fotografii.

Cieplak nie byłby jednak sobą, gdyby nie dał nam choć cienia nadziei. Tu jest ona pokładana w widzach, w stronę których Papkin wysyła zawieszony na lince samolocik z papieru – gołąbek pokoju XXI w. Wszystko w naszych rękach. 

Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną