Recenzja spektaklu: „Jenůfa”, reż. Alvis Hermanis

Modernizm na morawskiej wsi
Nadrabiamy kolejną lukę w wystawianiu arcydzieł naszych południowych sąsiadów.
Monika Mych-Nowicka w roli tytułowej
Magdalena Ośko/materiały prasowe

Monika Mych-Nowicka w roli tytułowej

I znów, po warszawskiej „Łaskawości Tytusa”, możemy oglądać w Polsce spektakl z brukselskiego Théâtre de la Monnaie, dużo ciekawszy od tamtego pod względem inscenizacyjnym. Łotewski reżyser Alvis Hermanis dokonał dyskusyjnego, ale uzasadnionego dramatycznie zabiegu. Pierwszy i ostatni akt, które rozgrywają się wewnątrz wiejskiej społeczności, zostały zrytualizowane poprzez stroje śpiewaków, tancerzy i chóru, nawiązujące do folkloru morawskiego, a także poprzez ich sztywne gesty. Środkowy – to dramat w czterech ścianach chaty, którego sceneria przypomina biedę lat 60. XX w., a bohaterowie występują w codziennych strojach. Trudno powiedzieć, dlaczego został wybrany ten okres – chyba przez kontrast. We wszystkich bowiem aktach cała scena okolona jest ruchomymi estetycznymi przezroczami z wzorów secesyjnych à la Alfons Mucha – barwnych w skrajnych aktach, mrocznych w środkowym. To właśnie najbardziej w tym spektaklu dyskusyjne, ale jest to czytelne nawiązanie do modernizmu kompozytora i robi wrażenie. Gorzej ze stroną muzyczną: orkiestra pod batutą Gabriela Chmury gra zbyt głośno, nie oddając wielu niuansów wyrafinowanej partytury Janačka. Znakomita jest rola tytułowa Moniki Mych-Nowickiej, niezła Rafała Bartmińskiego (Laca), ale Barbara Kubiak w kluczowej roli Kościelnichy, choć świetna pod względem dramatycznym, jest wyraźnie niedysponowana głosowo. W sumie jednak cieszy, że nadrabiamy kolejną lukę w wystawianiu arcydzieł naszych południowych sąsiadów.

Leoš Janaček, Jenůfa, reż. Alvis Hermanis, Teatr Wielki w Poznaniu

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną