Teatr

Baby Pruskie w Olsztynie

Kamienne baby pruskie, które stoją w muzeum w Olsztynie, kryją w sobie wiele tajemnic – nie wiadomo, czy to chłopy, czy baby, litewskie czy skandynawskie, i co miały wyrażać...

Zainspirowały one Alicję Bykowską-Salczyńską, poetkę i autorkę słuchowisk radiowych nagradzanych w kraju i za granicą, do napisania słuchowiska „Królowa mokradeł”. Słuchowisko z kolei na tyle zafrapowało Janusza Kijowskiego, dyrektora prężnego Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie, że namówił autorkę do adaptacji scenicznej. Prapremiera „Bab Pruskich”, w reżyserii Szczepana Szczykny, odbyła się 19 listopada, w ramach imponujących obchodów 60-lecia teatru i 80-lecia sceny, zbudowanej jeszcze w niemieckim Allenstein w 1925 r.

Powstało widowisko ambitne, trudne do wystawienia i niełatwe w odbiorze, zagrane co prawda z temperamentem i w dobrym tempie, z dobrą muzyką, kostiumami i scenografią, ale na tyle tajemnicze i niejasne w treści, że nie nadaje się do jednoznacznej interpretacji. Dodatkowym utrudnieniem było niezbyt staranne podawanie i tak już niełatwego tekstu przez aktorki (widowisko grane jest wyłącznie w żeńskiej obsadzie).

Jedność miejsca, czasu i akcji w tym przedstawieniu nie istnieje. Rzecz dzieje się współcześnie w autokarze na trasie Olsztyn–Kaliningrad oraz w prehistorii w pogański Dzień Mokradeł, w tajemniczej Prenatalii, gdzie do głosu dochodzi kultura matriarchalna, mitologia ziem pruskich, niszczycielski wpływ zdominowanej przez mężczyzn Historii nad życiem, którego źródłem jest kobieta.

W sumie – odważny eksperyment teatralny dla wymagającej widowni. Teatrowi im. Stefana Jaracza, który zyskał status sceny narodowej, życzymy Sto Lat!

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Pokonać nałóg. Co zrobić, żeby wyjść na prostą?

Jacek Sędkiewicz o tym, jak zauważyć swoje uzależnienie i sobie z nim poradzić.

Agnieszka Mazurczyk
25.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną