Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Wielka Polska na co dzień

Recenzja spektaklu: „Biała siła, czarna pamięć”, reż. Piotr Ratajczak

Od lewej: Bernard Bania, Rafał Olszewski i Paweł Pabisiak Od lewej: Bernard Bania, Rafał Olszewski i Paweł Pabisiak Michał Kość/Agencja Wschód / Reporter
Premiera spektaklu o białostockim ruchu neonazistowskim podobnie jak reportażowa książka, na której został oparty, wywołała w Białymstoku protesty organizacji narodowych i katolickich, pojawiły się – ze strony radnych PiS – próby cenzury.

Padło dużo słów o szkalowaniu dobrego imienia miasta. A potem ulicami miasta przemaszerowały bojówki ONR, krzycząc hasła antyimigranckie, w białostockiej katedrze wysłuchały mszy z kazaniem o podobnej wymowie, wieczorem poszły na koncert z piosenkami o tytułach takich, jak „Biała kurwa czarnucha”, zorganizowany w klubie należącym do Politechniki Białostockiej. Wcześniej mailowo poinformowała ona swoich zagranicznych studentów, że tego dnia dla własnego bezpieczeństwa powinni zostać w akademikach.

Ratajczak i dramaturg Piotr Rowicki portretują rzeczywistość – pewnie nie tylko białostocką – za pomocą serii scenek, dramatycznych i absurdalnych, układających się w obraz świata, w którym dobrze czują się tylko biali katolicy, wszelka odmienność jest zwalczana, multikulturowa przeszłość miasta i otwartość są traktowane jedynie jako wabik na środki z Unii Europejskiej, a zblatowanie nazywane wspólnotą. Z niebezpiecznie zbitego i agresywnego tłumku wyłaniają się bohaterowie kolejnych scenek, m.in. prokurator, który w swastyce zobaczył staroindyjski symbol szczęścia, żona Hindusa, której mieszkanie podpalili nieznani sprawcy, a policja odmówiła wszczęcia dochodzenia, działacz społeczny, który bezskutecznie próbuje zorganizować festiwal filmów LGBT, katolicka naukowiec zafascynowana cudami i gwiazdor disco polo, porywający tłumy na „Pierwszą brygadę” w wersji remizowej. Ci sami aktorzy w ostatniej scenie staną się duchami żydowskich mieszkańców, upominającymi się o prawdziwą pamięć: „Łączy nas nić, jeśli ją zerwiecie – zostanie miasto kaleka”. Zawieszone nad pustą sceną białe wiatraczki, kręcąc się, wyglądają jak swastyki; wiatr, który robią, wywołuje ciarki na plecach.

Biała siła, czarna pamięć, według Marcina Kąckiego, reż. Piotr Ratajczak, Teatr Dramatyczny w Białymstoku

Polityka 18.2016 (3057) z dnia 26.04.2016; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielka Polska na co dzień"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łomot, wrzaski i deskorolkowcy. Czasem pijani. Hałas może zrujnować życie

Hałas z plenerowych obiektów sportowych może zrujnować życie ludzi mieszkających obok. Sprawom sądowym, kończącym się likwidacją boiska czy skateparku, mogłaby zapobiec wcześniejsza analiza akustyczna planowanych inwestycji.

Agnieszka Kantaruk
23.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną