Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

Nigdylandia w salonie

Recenzja spektaklu: „Piotruś Pan”, reż. Łukasz Kos

Od lewej: Michał Bieliński, Piotr Trojan i Radomir Rospondek – chłopcy Piotrusia Pana Od lewej: Michał Bieliński, Piotr Trojan i Radomir Rospondek – chłopcy Piotrusia Pana materiały prasowe
Rzecz dzieje się w Nigdylandii, krainie dzieciństwa, którą staje się podczas zabawy każda dziecięca sypialnia.

Scenografia autorstwa małżeństwa Grospierre’ów przedstawia mieszkanie – pod wpływem wyobraźni i energii aktorów salon, sypialnia i łazienka zmieniają się m.in. w egzotyczną lagunę, morze czy pas startowy. Szóstka aktorów gra dzieci odgrywające dzikich mieszkańców wyspy, syreny, piratów, a pies Nana (w brawurowym wykonaniu Aleksandry Osowicz) bywa groźnym krokodylem. Przemiany odbywają się w ekspresowym tempie, aktorzy z Piotrem Polakiem w roli Piotrusia i Joanną Niemirską (Wendy) dają z siebie wszystko. Wątki z książki Barriego, jak ten o tęsknocie chłopców z wyspy za matkami, grzechoczą tu na równi z odwołaniami do współczesności – chłopcy opowiadają sobie makabryczne historie o niemowlakach wypadających z okna i zbierających się nocą w parkach, uważają, że matki marzą o posiadaniu własnego konta oszczędnościowego, na groźbę śmierci z ręki kapitana Haka (Łukasz Kos) i jego piratów reagują opowieściami o patriotyzmie i śpiewają polski hymn. Gdzieś w głębokim tle, w zabawie w dom, pojawia się wątek dorastania (dotyczący wszystkich poza Piotrusiem), a na koniec dorosła Wendy, zmywając makijaż przed snem, opowiada historię o Piotrusiu swojej córce. Stawiając na zabawę, na celebrowanie kolejnych (lepszych i słabszych) scen, Łukasz Kos i jego ekipa nie dość zadbali o spójność i jasność opowiadanej historii. Ale może to problem dorosłego widza i jego oczekiwań. Dzieci – w różnym wieku – wyglądały na usatysfakcjonowane.

J.M. Barrie, Piotruś Pan, reż. Łukasz Kos, MCK Nowy Teatr w Warszawie

Polityka 24.2016 (3063) z dnia 07.06.2016; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Nigdylandia w salonie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną