Teatr

Do DNA kontynentu

Recenzja spektaklu: „Wściekłość”, reż. Maja Kleczewska

Michał Czachor jako Anders Breivik w studiu Wściekłość.TV Michał Czachor jako Anders Breivik w studiu Wściekłość.TV Jacek Domiński / Reporter
Kleczewska wraca do twórczości Jelinek, by wspólnie z nią dać świadectwo bezradności wobec końca świata, którego jesteśmy świadkami.

Jelinek zaczęła pisać „Wściekłość” po ataku na redakcję „Charlie Hebdo” i kontynuowała po kolejnych aktach terroru. W ponadtrzygodzinnym teatralnym zalewie słów i obrazów analizy socjologiczno-psychologiczne rodem ze studiów telewizyjnych sąsiadują z momentami poetyckich olśnień. Dziennikarz oddaje głos kibolowi-nacjonaliście, uchodźcy z Afryki i fanatykowi katolickiemu z Radia Maryja; każdy ma równe prawa do wyrażenia swoich racji. W baseniku poniżej sceny, przed nosami widzów przez kilkadziesiąt minut tonie kobieta, wyżej inna posyła w jej kierunku energię z jogicznych asan i obiecuje performance’y o uchodźcach. Europa to piękna kobieta w szale konsumpcji, w czerwonej sukni operowym śpiewem wabiąca mieszkańców gorszych części świata, i tuląca się do byczej padliny, resztek mitu, w którym była porywana i gwałcona. Po tezie o genie autodestrukcji, zapisanym w DNA naszego kontynentu, przychodzi kolejna – o żądzy mordu trawiącej człowieka od zarania cywilizacji. Ilustrują ją cytaty z antycznych dramatów: „Penthesilei” w inscenizacji Luka Percevala i „Bachantek”. W kolejnych scenach język ofiar staje się językiem katów i na odwrót, przemoc jest zaraźliwa, nie da się jej zatrzymać.

Przejmująca jest modlitwa do Boga o pomszczenie krzywd – wygłasza ją postać w czerni, a Bóg może być zarówno chrześcijański, jak i muzułmański. Przebija z niej nie wściekłość, ale bezradność. Kleczewska wraca do twórczości Jelinek, by wspólnie z nią dać świadectwo bezradności wobec końca świata, którego jesteśmy świadkami. Spektakl ogląda się z irytacją i znużeniem – reżyserka i autorka się powtarzają, przydałyby się skróty, większa dynamika. A jednak poszczególne obrazy i sceny zostają w głowie, wracają w najmniej odpowiednich momentach, rosną.

Elfriede Jelinek, Wściekłość, reż. Maja Kleczewska, Teatr Powszechny w Warszawie

Polityka 41.2016 (3080) z dnia 04.10.2016; Afisz. Premiery; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Do DNA kontynentu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną