Recenzja spektaklu: „Opowieść zimowa”, reż. Marcin Hycnar

Opowieść nienowa
Kto chce w tym spektaklu zobaczyć aluzję do polskiej rzeczywistości – zobaczy, ale na odpowiedzialność własną, a nie twórców.
Oskar Hamerski (z prawej) w roli władcy ogarniętego obsesją tropienia spisków
Tomasz Urbanek/EAST NEWS

Oskar Hamerski (z prawej) w roli władcy ogarniętego obsesją tropienia spisków

Tak chyba mogłaby wyglądać wizualizacja marzeń ministra kultury o teatrze narodowym, a także zwycięskiego programu w konkursie na dyrektora Starego Teatru w Krakowie – rodzima podróbka teatru brytyjskiego, którego oryginał możemy oglądać w ramach cyklu kinowych retransmisji z londyńskich scen. Wierność tekstowi (w niestety pozbawionym wdzięku i finezji tłumaczeniu Piotra Kamińskiego), podawanemu w kilometrowych ciągach w recytatorski sposób, kostiumy i monumentalna scenografia (szachownica) sugerujące uniwersalny i głęboki sens. Do tego temat – rozkręcająca się paranoja króla, która każe mu wszędzie widzieć intrygi i zdradę, niszcząca jego rodzinę, dwór, a w końcu także jego samego. Kto chce w tym zobaczyć aluzję do polskiej rzeczywistości – zobaczy, ale na odpowiedzialność własną, a nie twórców. Hycnar zamiast na psychologii bohaterów, pracy z aktorem czy głębszym wejściu w wątek polityczny, skupił się na warstwie inscenizacyjnej. Scena jeździ to w dół, to w górę, działa projektor i dymownice, projekcja morskich fal na unoszący się nad sceną dym naprawdę robi wrażenie. Jednak poruszający i ważny spektakl z tego nie powstaje.

William Shakespeare, Opowieść zimowa, reż. Marcin Hycnar, Teatr Narodowy w Warszawie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną