Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Teatr

Infekcja ze Wschodu

Recenzja spektaklu: „W oczach Zachodu”, reż. Janusz Opryński

Eliza Borowska w roli siostry zamachowca Natalii Haldin. Eliza Borowska w roli siostry zamachowca Natalii Haldin. Jacek Domiński / Reporter
„W oczach Zachodu” z 1911 r., mniej znana powieść Josepha Conrada, to rodzaj dialogu ze „Zbrodnią i karą” Dostojewskiego, zachodnie spojrzenie na Rosję, jej duszę, rewolucje, histeryczność, religijność i kabotyństwo.

Wieczny student Haldin zabija ministra policji, po czym prosi o pomoc w zorganizowaniu ucieczki z Rosji swojego kolegę Razumowa (Łukasz Lewandowski). Ten, stając przed dylematem: pomóc terroryście i ryzykować współudział w jego czynie, czy wydać go policji, wybiera opcję drugą, co kończy się włączeniem w machinę państwa policyjnego. Chaotyczna adaptacja autorstwa Opryńskiego, reżysera i dyrektora lubelskiego Teatru Provisorium, pozbawiona wyrazu gra Lewandowskiego, któremu koledzy i koleżanki partnerują, jak kto potrafi – pozbawiają spektakl punktu ciężkości. Po co powstał? Chyba dla absurdalnej sceny, w której depesze wystukiwane na maszynie przez radcę Mikulina mkną nad sceną, mając się kojarzyć z dezinformacją i postprawdą, jaką rosyjskie trolle infekują dziś zachodnie demokracje. No tak.

Joseph Conrad, W oczach Zachodu, reż. Janusz Opryński, Teatr Polski w Warszawie

Polityka 25.2018 (3165) z dnia 19.06.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Infekcja ze Wschodu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną