Recenzja spektaklu: „Wyzwolenie”, reż. Anna Augustynowicz

Choroba polskości
Anna Augustynowicz wraca do Wyspiańskiego – wystawiła „Wesele”, „Akropolis”, „Sędziów”, po „Wyzwolenie” sięga drugi raz.
„Wyzwolenie”, reż. Anna Augustynowicz
Katarzyna Chmura/Teatr Polski/materiały prasowe

„Wyzwolenie”, reż. Anna Augustynowicz

Anna Augustynowicz wraca do Wyspiańskiego – wystawiła „Wesele”, „Akropolis”, „Sędziów”, po „Wyzwolenie” sięga drugi raz. Inscenizacja ze szczecińskiego Współczesnego powstała w przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej, w obecnej ważny jest rok 1989 i Okrągły Stół, mija właśnie 30 lat wolnej Polski. I to o nią spór – zakorzeniony w romantyzmie i trwający do dziś w polityce, mediach i domach – toczą trzej bohaterowie. Konrad, ponownie grany przez Grzegorza Falkowskiego (pokolenie średnie), Duch Ojca (Jerzy Trela, pamiętny Konrad ze spektaklu Konrada Swinarskiego z 1974 r.) i urodzony po 89 r. Reżyser/Syn (Marcin Bubółka). „Wyzwolenie” (i „Dziady” Mickiewicza) splatają się ze „Studium o Hamlecie”, Polska, polskość, Polak i naród odmieniane przez wszystkie przypadki, konfrontowane są z uniwersalną wizją człowieka u Szekspira.

Stanisław Wyspiański, Wyzwolenie, reż. Anna Augustynowicz, Teatr Polski w Warszawie

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj