Teatr

U cioci na imieninach

◊ ◊

Ostatnia w tym sezonie odsłona Studia Dramatu przy Teatrze Narodowym to aktorskie improwizacje na podstawie „Imienin” Marka Modzelewskiego pod wodzą Aleksandry Koniecznej.

Na tle „Prawa i pięści” czternaścioro aktorów odgrywa żenującą tragifarsę, na zmianę opowiadając dowcipy i wrzeszcząc na siebie, śpiewając i upokarzając się nawzajem, upijając się i rzygając – obrazek pt. polska rodzina przy stole.

Solenizant (Andrzej Blumenfeld) co pewien czas rzuci seksistowskie hasełko, jego siostra (Maria Maj) wpadnie w histerię i wybiegnie do ogrodu, by na tle fontanny oddać się gorzkiej refleksji o braku miłości w życiu,  kochanka (Grażyna Szapołowska) natchnionym głosem wygłosi spicz o pustce – „zewnętrzu”, którego nie równoważy żadne „wewnętrze”. Na imprezę wpadnie także Chrystus, by przez nikogo nie zauważony pokręcić się tanecznym krokiem po scenie, rzucić o ścianę kilkoma krzesłami, usiąść z gośćmi przy stole, tworząc „ostatnią wieczerzę”...

Ponoć reżyserka porównywała swoje przedstawienie do „Wesela”, ale „Imieniny” dzielą lata świetlne zarówno od dramatu Wyspiańskiego, jak i filmu Smarzowskiego. Blisko im za to do poprzedniego dzieła Koniecznej, zrealizowanej w ramach TR/PL „Heleny S.”. Oba nie przynoszą niczego ponad paradę stereotypów.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną