Teatr

Nasze duchy

Recenzja spektaklu: „Berek”, reż. Maja Kleczewska

Od lewej: Piotr Sierecki, Jerzy Walczak, Marcin Błaszak. Od lewej: Piotr Sierecki, Jerzy Walczak, Marcin Błaszak. Maja Kleczewska / materiały prasowe
Całość ściska za gardło i długo nie puszcza.

„Berek”, rozgrywany w przeszklonej przestrzeni byłej kawiarni na ruchliwym rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej, przeznaczony jest dla dwóch widowni. Ta druga to przypadkowi przechodnie – pozbawieni warstwy dźwiękowej, oglądają seans duchów, z postaciami z pejsami w wytartych mundurach, w sukniach sprzed dekad, z pobielonymi twarzami. Wskrzeszony teatr śmierci – i pamięci – Tadeusza Kantora. Usłyszą tylko, z głośników wystawionych na ulicę, grany na finał Mazurek Dąbrowskiego, śpiewany przez duchy w jidysz. „Berek” przypomina o wyrugowanych z polskiej rzeczywistości i wyrzucanych ze zbiorowej pamięci naszych żydowskich współobywatelach.

Berek, scen. Łukasz Chotkowski i Maja Kleczewska, reż. Maja Kleczewska, scenografia Zbigniew Libera, muzyka Cezary Duchnowski, Teatr Żydowski w Warszawie w Nowym Świecie Muzyki

Polityka 3.2020 (3244) z dnia 14.01.2020; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Nasze duchy"

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016