Teatr

Laserowa jutrzenka

Recenzja spektaklu: „Nana”, reż. Monika Pęcikiewicz

„Nana”, reż. Monika Pęcikiewicz „Nana”, reż. Monika Pęcikiewicz Marek Zakrzewski
Monika Pęcikiewicz oraz odpowiedzialna za adaptację i dramaturgię Wiktoria Czeladka przeniosły bohaterów XIX-wiecznej powieści Zoli, w której portretował upadek moralny francuskich elit II Cesarstwa w czasy dzisiejszego końca świata.

Monika Pęcikiewicz oraz odpowiedzialna za adaptację i dramaturgię Wiktoria Czeladka przeniosły bohaterów XIX-wiecznej powieści Zoli, w której portretował upadek moralny francuskich elit II Cesarstwa w czasy dzisiejszego końca świata. Głównym tematem zbudowanego z topornych metafor i aluzji spektaklu jest utowarowienie stosunków międzyludzkich. Akcja dzieje się w teatrze, który jego dyrektor każe swoim męskim, wysoko postawionym gościom nazywać burdelem. Ci podczas zbiorowego gwałtu przepychają jakieś ustawy, a jeden jest premierem i powinien walczyć z rozkręcającą się katastrofą, która unicestwi ludzkość. Całość zaczyna się od przygotowywania młodej dziewczyny przez brata sutenera do kariery aktorskiej, czyli rozebrania jej i ofoliowania.

Nana, według powieści Emila Zoli, reż. Monika Pęcikiewicz, Teatr Polski w Poznaniu

Polityka 41.2020 (3282) z dnia 06.10.2020; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Laserowa jutrzenka"

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020