Teatr

Niby życie

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Ten sezon warszawski Teatr Współczesny zaczął polską prapremierą głośnej sztuki braci Olega i Władimira Presniakowów „Udając ofiarę”.

Jest bardzo zabawną – mimo że pełną odniesień do „Hamleta” – opowieścią o pokoleniu współczesnych trzydziestolatków, bynajmniej nie tylko rosyjskich. Hamlet stawał przed dylematem „być albo nie być”, tymczasem jego współczesne wcielenie Wala (Borys Szyc) już dawno postanowił nie istnieć.

Nieabsorbująco pomieszkuje u matki, niezobowiązująco od pięciu lat uprawia seks ze swoją dziewczyną, bez zaangażowania studiował filozofię, a teraz markuje pracę, odgrywając ofiary przestępstw podczas milicyjnych wizji lokalnych. Udaje, że żyje, i udaje, że umiera. W ten sposób – jak tłumaczy – oswaja śmierć.

Inaczej niż rosyjscy inscenizatorzy sztuki Priesniakowów reż. Maciej Englert nie poszedł w groteskę. Scenę zaludniają co prawda typy na granicy karykatury: roztargnieni przestępcy, niezdarni, ale nadrabiający miną członkowie rodziny Wali, mocno zagubiona w rzeczywistości milicyjna ekipa rekonstruująca zbrodnie, o Stanisławie Celińskiej w roli „starej Japonki po przejściach” nie wspominając – jednak spod warstwy komediowej wyglądają całkiem poważne pytania o przyszłość świata rządzonego przez ludzi, którzy unikają wszelkiej odpowiedzialności.

Najostrzej artykułuje je w swoim histerycznym monologu – najlepszym momencie tego bardzo dobrego przedstawienia – kapitan milicji (fantastyczna rola Andrzeja Zielińskiego).

Reklama

Czytaj także

Kraj

Polska bordową wyspą

Mimo antysmogowego wzmożenia marsz do oczyszczenia polskiego powietrza będzie długi.

Jędrzej Winiecki
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną