Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Teatr

Spadkobierczynie przodkiń

Recenzja spektaklu: „Nieczułość”, reż. Lena Frankiewicz

„Nieczułość”, reż. Lena Frankiewicz „Nieczułość”, reż. Lena Frankiewicz Przemek Świderski / Reporter
Całość ma wymiar uniwersalny i, co może najważniejsze, skłania do wejścia na deski własnego domu rodzinnego i przyjrzenia się tym, które go przez pokolenia budowały.

Kobieca, kaszubska i wiejska saga rodzinna Martyny Bundy na scenie gdańskiego Wybrzeża zmienia się w polifoniczną i płynącą przez dekady pieśń (muzyka Olo Walicki). Scenografia została zbudowana z desek z rozbiórki 120-letniego domu i tworzy podłogę z wejściami do piwnicy. Realnie i metaforycznie przemierzają ją spadkobierczynie tego domu i zamieszkujących go rodzinnych historii. Z nich wyłania się babka Rozela (Sylwia Góra) i jej trzy córki: Truda (Agata Bykowska), Ilda (Dorota Androsz) i Gerta (Justyna Bartoszewicz). Wyłaniają się wojna i gwałty, miłości nieszczęśliwe i szczęśliwe, porody i świniobicia, bliskość z naturą, kobiece ciało, które zawsze należało do kogoś jeszcze.

Nieczułość, według powieści Martyny Bundy, dramaturgia Zuzanna Bojda, reż. Lena Frankiewicz, Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Polityka 48.2021 (3340) z dnia 23.11.2021; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Spadkobierczynie przodkiń"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >