Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

Cyrulik kameralny

Zrobiony tradycyjnie. Znakomicie opracowany ruch sceniczny.

W tym sezonie w operach polskich wiosną nosi się „Cyrulika sewilskiego”. Po Teatrze Wielkim w Łodzi przyszła kolej na Warszawską Operę Kameralną, a w końcu maja czeka nas premiera w Operze Narodowej. W WOK było to właściwie wznowienie – sześć lat temu „Cyrulika” wystawiono tu w ramach Festiwalu Rossiniowskiego w reżyserii tej samej Jitki Stokalskiej, ale z barwną scenografią Łucji Kossakowskiej i w innej obsadzie niż obecnie. W tej wersji scenografię, prostą i realistyczną, nawiązującą do architektury starej Sewilli, opracowała Marlena Skoneczko.

Przedstawienie zrobione jest tradycyjnie, a zwroty akcji podkreślone są znakomicie opracowanym ruchem scenicznym. Gorzej z orkiestrą i śpiewakami, w większości młodymi, którzy jeszcze niepewni są swoich głosów i mają braki techniczne. Elżbieta Wróblewska jest dopiero materiałem na Rozynę: zbyt sztywna aktorsko, zbyt surowa wokalnie.

Sylwester Smulczyński dostał od publiczności owacje, ale nie w pełni zasłużone: ma nerw aktorski, ma głos, i to ruchliwy, ale nie umie utrzymać intonacji; porywa się na zwykle wykreślane, bo zbyt trudne arie, ale śpiewa je po prostu nieczysto. Lepiej wypada Robert Szpręgiel (Figaro), ale klasą dla siebie są starzy wyjadacze: Andrzej Klimczak (Bartolo) i Sławomir Jurczak (Basilio).

  
 

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną