Wystawy

Parada Mistrzów

Co warto teraz zobaczyć w galeriach?

Krzysztof Gierałtowski: Roman Polański Krzysztof Gierałtowski: Roman Polański Krzysztof Gierałtowski / materiały prasowe
Spis najważniejszych wystaw, które do końca 2010 r. trzeba zobaczyć.

1. „Legenda polskiego plakatu – Henryk Tomaszewski”, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot, do 6.01.2011.
Tytuł wystawy mówi właściwie wszystko. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie było Tomaszewskiego, nikt nawet nie śmiałby wymyślić polskiej szkoły plakatu. Imponująca wystawa ze zbiorów rodzinnych, a poza mistrzowskimi plakatami także okładki książek, rysunki i fotografie.

2. Stanisław Fijałkowski, „Prace na papierze”, Galeria EGO, Poznań, do 30.11.
88 rocznicę urodzin tego wybitnego twórcy postanowiono uczcić wystawą prezentującą fragment z bogatego dorobku prac malowanych na papierze, a także – imponującym albumem. Artysta czerpał z Mondriana, surrealistów i konstruktywistów, ale jego synteza jest oryginalna i nieodmiennie atrakcyjna.

3. Stefan Gierowski, „Jakość, jasność, nasycenie”, Galeria aTAK, Warszawa, do 20.11.
Kolejny matuzalem polskiej sztuki, obchodzący w tym roku 85 rocznicę urodzin i cały czas aktywny zawodowo. Tytuł ekspozycji zapowiada i wyjaśnia dobór obrazów artysty z ostatnich lat. To przykład prac, których świeżości artystycznego spojrzenia mógłby pozazdrościć mistrzowi niejeden absolwent ASP.

4. Krzysztof Gierałtowski, „Indywidualności polskie”, Biblioteka Jagiellońska, Muzeum Historii Fotografii, Muzeum Archeologiczne, Kraków, wystawa czynna do 31.12.
Kiedyś portret od Gierałtowskiego oznaczał świadectwo przynależności do polskiej elity: politycznej, kulturalnej, naukowej. Dziś mistrz niemal nie fotografuje i to niech świadczy o nowych elitach. Ale te stare zdjęcia zebrał w tytułową ekskluzywną tekę i pokazuje aż w trzech miejscach Krakowa. Portrety aranżowane, acz nie upiększone – niepowtarzalna galeria wybitnych rodaków.

 

Polityka 45.2010 (2781) z dnia 06.11.2010; Kultura; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Parada Mistrzów"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną