Recenzja wystawy: „Aleksander Minorski. Fotografia to interwencja”
Bohater wystawy to postać trochę zapomniana, a przecież bez wielkiej przesady można by go obwołać kronikarzem życia stolicy.
Bohater wystawy to postać trochę zapomniana, a przecież bez wielkiej przesady można by go obwołać kronikarzem życia stolicy.
Na 80. urodziny Ewa Partum doczekała się poważnej retrospektywy obejmującej całą jej karierę: od pierwszych performansów i projektów body-art z lat 70., po najnowsze przedsięwzięcia artystyczne.
Przez wiele stuleci jedną z najważniejszych okoliczności definiujących artystyczne kariery było powiązanie malarza z mistrzem, który go kształtował, z pracownią, z której wyszedł. Stawiający na oryginalność wiek XX ową regułę niemal zatopił.
Jak na obcowanie z przeszłością przystało, ekspozycje przygotowano zgodnie ze starymi dobrymi tradycjami muzealnictwa.
Ogląda się to świetnie, a wiele mniej znanych prac zaskakuje najwyższą jakością młodopolskich uniesień.
Sylwia i Piotr Krupowie nie tylko zgromadzili imponującą – kto wie, czy nie największą w kraju – kolekcję sztuki współczesnej i nowoczesnej, lecz także dysponują idealnym lokalem przy wrocławskim Rynku.
Praktycznie każda z blisko 70 zebranych w galerii fotografii mogłaby stanowić temat osobnej fascynującej opowieści.
Niezwykle popularne stało się w ostatnich latach prezentowanie na wystawach prywatnych kolekcji.
Co łączy legendarny portret Marilyn Monroe autorstwa Andy’ego Warhola, powstałą w XVI w. monumentalną wizję Sądu Ostatecznego i pejzaże z cerkiewkami Jerzego Nowosielskiego?
Autorskie podsumowanie 2025 r. na rynku sztuki.
Trudno wyobrazić sobie szanujący się zamek królewski bez takich atrybutów jak mury i wieże obronne, paradna brama wjazdowa, sala tronowa, skarbiec i… zbrojownia.
Zanim stolicą światowej sztuki stał się Paryż, na europejskiej mapie artystycznej edukacji najjaśniejszym blaskiem świeciło Monachium.
W krajach takich jak Niemcy, USA czy Holandia niemal każdy liczący się bank może pochwalić się własną kolekcją współczesnej sztuki.
Pretekstem do tej wystawy było melodramatyczne wydarzenie historyczne.
Kolekcja Muzeum Sztuki uchodzi za jeden z najbardziej wartościowych zbiorów sztuki XX i XXI w. w Polsce.
Gdy w 2008 r. we wnętrzach i ogrodach Wersalu stanęły dmuchane, kolorowe zwierzątka Jeffa Koonsa, nie brakło głosów zdziwienia i oburzenia.
Rzadko się zdarzają wystawy podzielone na dwie części. A takie rozwiązanie przyjęto w ramach prezentacji kolekcji „m jak malarstwo” podarowanej gdańskiemu Muzeum Narodowemu przez mBank.
Kijowskie Bennale ma międzynarodowe grono kuratorów i takiż parasol ochronny.
Jeden z ulubionych patentów muzealników to tzw. wystawy konfrontacyjne.