Recenzja wystawy: „Patrząc na świat od nowa. O poetykach widzenia w sztuce XX i XXI wieku”
Powoli i stopniowo wychodzą z cienia kolejne prywatne polskie kolekcje sztuki.
Powoli i stopniowo wychodzą z cienia kolejne prywatne polskie kolekcje sztuki.
Różnorodność wątków, także formalna i stylistyczna, rzuca się w oczy i zaciekawia.
Całość została zaaranżowana na wzór królewskiego skarbca, co ma podkreślać rangę prezentowanych zabytków techniki, rekwizytów i dokumentów.
Ostatnie lata to dobry czas dla Bożenny Biskupskiej. Miała kilka znaczących wystaw indywidualnych, z tą najważniejszą, monograficzną w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.
Nowością u Gila są formy, których wcześniej nie uprawiał, mieszczące się gdzieś między rzeźbą a artystyczną instalacją.
Dwa dni po wybuchu afery wokół koncertu techno na pałacowym dziedzińcu i zdecydowanie w jej cieniu odbyła się niezwykle ważna dla muzeum uroczystość.
Zważywszy, że świat samurajów trwał i rozwijał się (choć niespiesznie) przez ponad tysiąc lat, muzealna opowieść wydaje się jeno jego syntezą z syntezy.
Zestaw prac o różnej sile rażenia.
Taka wystawa to samograj, z gwiazdorską listą artystów i artystek, których prace zagęściły się na muzealnych ścianach.
Kiejstut Bereźnicki pozostaje jednym z najważniejszych twórców sztuki powojennej, związanych z Trójmiastem. Kolejnym tego dowodem jest wystawa zorganizowana w PGS z okazji 90. rocznicy urodzin.
Pod intrygującym – i oby nie profetycznym – tytułem kryją się właściwie dwie ekspozycje, niezobowiązująco powiązane nazwiskiem twórcy.
To wielowątkowa opowieść o tym, czym w kolejnych dekadach żyli Polacy, ale i o tym, jak nam to życie próbowano meblować lub wręcz dekretować.
W dość nieoczywisty i zaskakujący sposób fetuje 20-lecie działalności stołeczny Dom Spotkań z Historią – wystawą Elliotta Erwitta, amerykańskiego fotografa i współtwórcy słynnej agencji Magnum.
Nie ma sztucznej inteligencji bez sztuki, wchodzą ze sobą w spór i dialog.
W kolejnej wystawowej turze MSN zafundowało widzom trzy równocześnie otwarte wystawy artystek spod znaku abstrakcji.
Bohater wystawy to postać trochę zapomniana, a przecież bez wielkiej przesady można by go obwołać kronikarzem życia stolicy.
Na 80. urodziny Ewa Partum doczekała się poważnej retrospektywy obejmującej całą jej karierę: od pierwszych performansów i projektów body-art z lat 70., po najnowsze przedsięwzięcia artystyczne.
Przez wiele stuleci jedną z najważniejszych okoliczności definiujących artystyczne kariery było powiązanie malarza z mistrzem, który go kształtował, z pracownią, z której wyszedł. Stawiający na oryginalność wiek XX ową regułę niemal zatopił.
Jak na obcowanie z przeszłością przystało, ekspozycje przygotowano zgodnie ze starymi dobrymi tradycjami muzealnictwa.
Ogląda się to świetnie, a wiele mniej znanych prac zaskakuje najwyższą jakością młodopolskich uniesień.