Recenzja wystawy: „Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
Ta ekspozycja trzyma się reguł Hitchcocka; zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie rośnie.
Ta ekspozycja trzyma się reguł Hitchcocka; zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie rośnie.
Tytuł wystawy został zaczerpnięty ze słynnego serialu „Twin Peaks” Davida Lyncha.
Wystawa prezentuje przekrój twórczości Agaty Kus, czyli jednego z głośniejszych nazwisk tzw. młodej sztuki. Artystki, która w ostatnich latach stała się prawdziwym zjawiskiem rynkowym.
Najpierw, na fali odwilży, pojawiła się Galeria Krzywe Koło, by od 1987 r. działać pod szyldem Galerii Promocyjnej.
Dział Teatralny gdańskiego Muzeum Narodowego obchodzi w tym roku półwiecze istnienia i z tej okazji w Pałacu Opatów przygotowano jubileuszową ekspozycję.
Statyczny, monotonny spektakl, rozgrywany w czerni i nijakiej, „uniwersalnej” scenografii.
Ciekawa aranżacja, rozmach i mnóstwo wyśmienitych prac to sprawdzony przepis na kolejny frekwencyjny sukces.
Powoli i stopniowo wychodzą z cienia kolejne prywatne polskie kolekcje sztuki.
Różnorodność wątków, także formalna i stylistyczna, rzuca się w oczy i zaciekawia.
Całość została zaaranżowana na wzór królewskiego skarbca, co ma podkreślać rangę prezentowanych zabytków techniki, rekwizytów i dokumentów.
Ostatnie lata to dobry czas dla Bożenny Biskupskiej. Miała kilka znaczących wystaw indywidualnych, z tą najważniejszą, monograficzną w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.
Nowością u Gila są formy, których wcześniej nie uprawiał, mieszczące się gdzieś między rzeźbą a artystyczną instalacją.
Dwa dni po wybuchu afery wokół koncertu techno na pałacowym dziedzińcu i zdecydowanie w jej cieniu odbyła się niezwykle ważna dla muzeum uroczystość.
Zważywszy, że świat samurajów trwał i rozwijał się (choć niespiesznie) przez ponad tysiąc lat, muzealna opowieść wydaje się jeno jego syntezą z syntezy.
Zestaw prac o różnej sile rażenia.
Taka wystawa to samograj, z gwiazdorską listą artystów i artystek, których prace zagęściły się na muzealnych ścianach.
Kiejstut Bereźnicki pozostaje jednym z najważniejszych twórców sztuki powojennej, związanych z Trójmiastem. Kolejnym tego dowodem jest wystawa zorganizowana w PGS z okazji 90. rocznicy urodzin.
Pod intrygującym – i oby nie profetycznym – tytułem kryją się właściwie dwie ekspozycje, niezobowiązująco powiązane nazwiskiem twórcy.
To wielowątkowa opowieść o tym, czym w kolejnych dekadach żyli Polacy, ale i o tym, jak nam to życie próbowano meblować lub wręcz dekretować.
W dość nieoczywisty i zaskakujący sposób fetuje 20-lecie działalności stołeczny Dom Spotkań z Historią – wystawą Elliotta Erwitta, amerykańskiego fotografa i współtwórcy słynnej agencji Magnum.