Wystawy

Archiwum bijących serc

Recenzja wystawy: Christian Boltanski, "Archiwum Serc"

Christian Boltanski i jego Wyspa Ejima Christian Boltanski i jego Wyspa Ejima Christian Boltanski / materiały prasowe
Intensywnością emocji na pewno nie ustępuje wcześniejszej retrospektywie Boltanskiego w CSW.

Mamy niepowtarzalne linie papilarne i tęczówkę oka. Świadectwem naszej indywidualności może być fotografia, ale też zdjęcie rentgenowskie, zapis głosu lub USG. Dlaczego nie miałoby nim być także bicie serca? Boltanski, artysta, który światową sławę zdobył dzięki silnie działającym na emocje widza instalacjom oscylującym wokół problematyki pamięci i przemijania, pokazuje w stolicy swój nowy projekt.

Przed kilku laty twórca nagrał bicie własnego serca i wykorzystał je w jednej z prac. Ale pomysł zaczął się rozwijać i ewoluować. Od tego czasu do różnych galerii na całym świecie artysta zaprasza gości, by nagrać bicie ich serc. Tworzy z nich niezwykłe archiwum dźwiękowe. „Bicie serca symbolizuje nasz niepokój, naszą kruchość, jest jednocześnie portretem i zwierciadłem naszej przemijalności” – powiedział w jednym z wywiadów. W Warszawie także będzie nagrywał bicie serc. Każdy z tych dźwiękowych zapisów powieli w trzech egzemplarzach. Jeden otrzyma uczestnik projektu, drugi stanie się własnością Zamku Ujazdowskiego. A trzeci zostanie umieszczony na malutkiej, oddalonej od cywilizacji bezludnej wysepce Teshima na Morzu Japońskim, na której Boltanski tworzy bibliotekę nagrań.

Nagrywanie głosu naszych serc to kolejny projekt twórcy mający służyć przedłużeniu – choćby symbolicznemu – ludzkiej pamięci o tych, którzy odchodzą. Nazywa to „małą pamięcią”. Obecna prezentacja jest dużo skromniejsza od retrospektywnej wystawy Boltanskiego, która gościła w CSW przed 10 laty. Ale intensywnością emocji na pewno jej nie ustępuje.

Christian Boltanski, Archiwum Serc, CSW Zamek Ujazdowski, wystawa czynna do 20.03 br.

Polityka 06.2011 (2793) z dnia 05.02.2011; Afisz. Premiery; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Archiwum bijących serc"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną