Wystawy

Obowiązkowy eksperyment

Recenzja wystawy: "Aleksander Rodczenko. Rewolucja w fotografii"

Aleksander Rodczenko, „Portret Lili Brik”, 1924 r. Aleksander Rodczenko, „Portret Lili Brik”, 1924 r. Archiwum A. Rodczenko, W. Stiepanowa/Muzeum Moskiewskiego Domu Fotografii / materiały prasowe
To jedna z najważniejszych wystaw muzealnych tego roku. Jej bohater był jedną z najjaśniejszych gwiazd rosyjskiej awangardy.

Malarz, scenograf, typograf, ale przede wszystkim fotograf. Kierował się – dość typowym dla miejsca i czasów, w których tworzył – hasłem: „Eksperyment jest naszym obowiązkiem”. I eksperymentował. Stale poszukiwał nowych form wyrazu, odkrywając dla siebie i dla fotografii a to kompozycję ukośną, a to skrót perspektywiczny, a to formę kolażu. Wytrwale przenosił na zdjęcia idee konstruktywizmu. Zdaniem Olgi Swibłowej, szefowej moskiewskiego Muzeum Fotografii (to stamtąd pochodzą wystawione prace), to jednak by nie wystarczyło, aby Rodczenko zajął tak wysoką pozycję w historii fotografii. I sugeruje, iż dodatkową wartością, dzięki której owe formalne eksperymenty okazały się tak uniwersalne, był „głęboki romantyzm i wiara w możliwości zmiany na lepsze świata i człowieka”. Może dzięki temu właśnie także dziś ogląda się prace Rodczenki bez znużenia i poczucia, że pokryła je gruba warstwa kurzu historii. Co najmniej zaciekawiają, ale często też intrygują.

Ponad 300 prac, które zgromadzono na wystawie, to wystarczająco reprezentacyjna próba jego dorobku, pozwalająca świetnie zagłębić się zarówno w świat rosyjskiej awangardy początków XX w., jak i w specyfikę twórczości samego Rodczenki. A twórca? Jak wielu jemu współczesnych, w pewnym momencie przestał się mieścić w ramach wyznaczonych przez stalinizm. Krytykowany za formalizm, wyrzucony na margines środowiska, 53-letni artysta rozgoryczony pytał w osobistym dzienniku: „Za wcześnie się urodziłem czy za późno?”. Z dzisiejszej perspektywy nie ma wątpliwości – urodził się w sam raz.

Aleksander Rodczenko. Rewolucja w fotografii, Muzeum Narodowe w Krakowie, wystawa czynna do 19 sierpnia

Polityka 21.2012 (2859) z dnia 23.05.2012; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Obowiązkowy eksperyment"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Od uchodźcy 600 zł. W Polsce kwitnie handel meldunkami

O tym, że zameldowanie nadal jest w Polsce obowiązkowe, wie niewielu Polaków. Obcokrajowców jeszcze mniej. Właściciele mieszkań meldować nikogo nie muszą. I nie chcą. W szczególności uchodźców, a już najmniej tych z Afryki. Za brak meldunku Polakom nic nie grozi, cudzoziemcom spoza Unii – grzywna. Bez zameldowania nie mogą załatwić wielu spraw. W efekcie kwitnie meldunkowy handel.

Agnieszka Rodowicz
16.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną