Wystawy

Wandalizm nobilitowany

Wlepki, które jeszcze 10 lat temu uchodziły za akty wandalizmu, dziś trafiają na wystawy.

Graffiti, szablony, vlepki – zadziwiające, jak szybko owe formy spontanicznej i z reguły anonimowej sztuki ulicy awansowały do kategorii sztuki poważnej, analizowanej przez krytyków, pokazywanej w galeriach, a nawet kolekcjonowanej. To, co jeszcze 10 lat temu uchodziło za akty wandalizmu, dziś trafia na wystawy. To już nie są szkodliwe wygłupy nastolatków, ale – w zależności od punktu widzenia – świadectwo epoki, fragment miejskiego folkloru czy fenomen sztuki ulotnej.

Kolejnym wyrazem owej nobilitacji jest ekspozycja „Vlepka – Ludowa Sztuka Miejska” w stołecznej galerii Zoya. Jak skwapliwie policzyli organizatorzy, to już piąta w polskich galeriach tego typu zbiorowa prezentacja (pierwsza miała miejsce w 2000 r. w Białej Podlaskiej). Zebrano mnóstwo vlepek, głównie z terenu Warszawy, na które przez lata można się było natknąć w autobusach i tramwajach, na murach i chodnikach. Są przeróżne, jak przeróżne przesłania chcieli przekazać ich autorzy. Od tych o treści politycznej i społecznej po obyczajowe i kulturalne, od aforystycznych po dosłowne, od wyrafinowanych artystycznie po najprostsze w formie. Ukazujące bogactwo fantazji i wariackich pomysłów ich twórców, ale też rzeczywistych problemów dnia codziennego. Często anonimowe lub półanonimowe, sygnowane przez mistrzów gatunku: Klaya, V. Ziutka, Stronta, Uzbada, ale też przez grupę Twożywo.

Ta wystawa to fantastyczny materiał dokumentacyjny dla antropologów kultury i socjologów, a przy okazji świetna okazja do poznania artystycznego fenomenu tworzonego z dala od sal Akademii Sztuk Pięknych i pracowni znanych malarzy.

Vlepka - Ludowa Sztuka Miejska, Galeria ZOYA, Warszawa, wystawa czynna do 15 maja. 

   

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną