Golf – sport dla snobów?

Między uszami
W golfa zaczęto grać w Polsce w okresie międzywojennym, jednak próby jego spopularyzowania przerwała wojna. Właśnie otwarto w Centrum Olimpijskim wystawę „Polski golf”, która ukazuje nasze tradycje tego sportu.
Green na 18 - dołkowym polu w Szczawnie - Zdroju.
materiały prasowe

Green na 18 - dołkowym polu w Szczawnie - Zdroju.

Hrabia Alfred Potocki (w środku) wraz z golfowym towarzystwem na swoim polu w Julinie.
materiały prasowe

Hrabia Alfred Potocki (w środku) wraz z golfowym towarzystwem na swoim polu w Julinie.

Gdy w dwudziestoleciu międzywojennym golf na polskich ziemiach był rozrywką towarzystwa z wyższych sfer, Brytyjczycy od ponad pół wieku organizowali otwarte mistrzostwa, znane jako The Open, Amerykanie mieli już za sobą kilkadziesiąt edycji turnieju US Open i właśnie rodziła się idea zespołowej rywalizacji między zawodowymi graczami ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii (których z czasem wspomogli koledzy z innych europejskich krajów) kontynuowana do dziś pod szyldem Pucharu Rydera.

Z przypisaniem polskiemu golfowi ojcostwa są problemy. Punktów odniesienia nie ma zbyt wiele, niektórzy nawet próbują włączać do rodzimej historii tradycje związane z polami funkcjonującymi na terenach, które stały się polskie dopiero po przesunięciu granic, gdy w 1945 r. urządzano Europę na nowo.

Faktem jest, że jedno z najpiękniejszych pól kontynentalnej Europy, pełnowymiarowe, 18-dołkowe, powstało pod nadzorem szkockich architektów w 1924 r. w dzisiejszym Szczawnie-Zdroju (wówczas Bad Salzbrunn). Było chętnie odwiedzane przez ówczesną śmietankę towarzyską Europy. Jego pomysłodawcą był właściciel tamtejszego uzdrowiska Hans Heinrich Prince von Pless, po przyjęciu polskiego obywatelstwa pod koniec lat 30. znany również jako Jan Henryk XV Hochberg Książę Pszczyński. Przed wojną funkcjonowały również pola w Głogówku oraz we Wrocławiu. Ale śladów obecności na nich polskich graczy nie sposób się doszukać.

Z kijem na pastwisku

Senator Andrzej Person, entuzjasta golfa, uważa, że początków można szukać w wydanej w 1932 r. książeczce „Zarys gry w golfa” Adama Gubatty. Przybliża ona zasady, sprzęt, technikę gry, jak również etykietę tej dyscypliny sportu. Brakuje jednak informacji, czy autor pokochał golfa dzięki praktyce, czy tylko dokonał kompilacji angielskojęzycznych źródeł na użytek graczy rodaków.

W każdym razie Gubatta reklamował grę polegającą na „zapędzaniu piłki gumowej do dziury w ziemi, oddalonej o kilkaset metrów” jako rozrywkę fascynującą, a nawet „źródło niezanikających rozkoszy i wzruszeń sportowych”. Podobało mu się również, że na polu golfowym nie ma możliwości ingerowania w grę przeciwnika, co nie tylko wpływa na czystość rywalizacji, ale również nie daje przegranemu okazji do mętnych tłumaczeń, bo „jeśli się czegoś nie potrafi, nie można na nikogo zwalać winy”.

 

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną