Ludzie i style

Poprusie

Ziemowit Szczerek na ziemiach pruskich

Gołdap. Miasto dwa razy podnosiło się z ruin. Gołdap. Miasto dwa razy podnosiło się z ruin. Wojciech Wójcik / BEW
Gdy tylko przekroczyliśmy dawną granicę Prus Wschodnich, krajobraz od razu się zmienił, chaotyczna zabudowa uporządkowała się nieco, a miasteczka i wsie zaczęły mieć kształt, ba, nawet skyline.
Zamek krzyżacki w Giżycku zamieniony w hotel.Piotr Płaczkowski/Reporter Zamek krzyżacki w Giżycku zamieniony w hotel.

W Giżycku w porcie grała muzyka. Waliła z drewnianej budy przy porcie, jak gdyby ten port ostrzeliwała z ciężkich dział. „Ona tańczy dla mnie”, „Ty jesteś ruda”, te sprawy. Miała być zabawa do rana, ale między budami kręciło się stosunkowo niewielu amatorów dobrego beatu, jak to określała reklama na budzie. Za to Giżycko się rozbudowywało. Nad kanałami walnięto wielką promenadę, która – być może – pozbawiona była specjalnego wdzięku, ale na pewno nie była pozbawiona rozmachu. W samym mieście też strzelono nową ulicę. Ludzie w klapkach i okularach spacerowali nią bez specjalnego celu i maskując nudę, nawet sami przed sobą: byli w końcu na wakacjach.

Chodziłem po tym zatłumionym Giżycku i przypominałem sobie, jak to wyglądało poprzednim razem, gdy tu byłem zimą. Wtedy, w ciężkim mroku, który przez pół roku miętosi tę krainę, Giżycko było puste, jakby jakieś wichry arktyczne wyduły stąd wszystko, co żywe. Jakby czarna noc wymordowała wszystkich mieszkańców. I tylko jakiś potwornie nawalony facet stał pośrodku skrzyżowania i ryczał. Nie krzyczał, nie płakał, nie wył – robił to wszystko jednocześnie i musiało się to nieść po wodzie, po jeziorze Niegocin, aż po Wyspę Miłości. A może i dalej, może i po Rydzewo.

Ciekawy byłem, jak tu było zimą za Niemców. Nie latem, ale zimą. Przecież ten ciężki polski mrok musiał być tu wtedy ciężkim niemieckim mrokiem. Ale Niemcy jakoś sobie z tym radzą. Tak projektują swoje miasta, by przez te przerażające pół roku zamieniały się w scenografię do nastrojowych horrorów. Wyłaniające się z mgły zarysy gotyckoidalnych kamienic, brukowane ciemne ulice, po których chadzają upiory i wampiry. W Polsce jest to scenografia do filmów o apokalipsie, i to nie takiej, która nadchodzi, ale takiej, która nadeszła i w której ludzie próbują się jakoś na nowo urządzić.

Polityka 34.2014 (2972) z dnia 19.08.2014; Półprzewodnik Polityki; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Poprusie"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021