Mężczyzna honorowy: kim jest? gdzie go szukać?

Dżentelmen 2.0
Czy prawdziwi mężczyźni z zasadami w XXI w. jeszcze istnieją? Gdzie szukają dziś kodeksu zachowań i czy współczesny dżentelmen może nosić dres?
XXI w. powoli zwalnia mężczyznę z odpowiedzialności bycia jednowymiarowym i męskim w tym stereotypowym znaczeniu.
frugo/PantherMedia

XXI w. powoli zwalnia mężczyznę z odpowiedzialności bycia jednowymiarowym i męskim w tym stereotypowym znaczeniu.

Neil Patrick Harris powitał gości oscarowej gali w stroju rodem z filmu „Birdman”.
Kevin Winter/Getty Images

Neil Patrick Harris powitał gości oscarowej gali w stroju rodem z filmu „Birdman”.

Kino noir wykreowało nowy model dżentelmena - moralnie pogubionego, ale zawsze rycerskiego.
EAST NEWS

Kino noir wykreowało nowy model dżentelmena - moralnie pogubionego, ale zawsze rycerskiego.

Prawdziwy dżentelmen – mówi w najnowszym sezonie serialu „House of Cards” Claire Underwood do Aleksieja Morjakowa, gdy ten posłusznie podaje jej chusteczkę do wytarcia rąk po tym, jak zagroziła jego krajowi wojną. Jest w tym oczywiście próba okazania wyższości, ironia, a może nawet kpina. W jednym z kolejnych odcinków była rehabilitantka innego z bohaterów, Douga Stampera, pyta go zaczepnie: „Nie jesteś dżentelmenem? To może być ciekawe!” – po czym szybkim gestem popycha go na łóżko. Kończą w pościeli, a my zostajemy z przeświadczeniem, że dżentelmeńska postawa w tych czasach wcale się nie opłaca. Czy tak rzeczywiście jest?

Dżentelmen w dresie?

Współczesny dżentelmen ma trochę wspólnego z tym sprzed wieków – winien okazywać szacunek damie, być taktowny i opanowany. Transformacji uległ jednak wizerunek samego mężczyzny. A na to złożyło się wiele czynników, takich jak postęp technologiczny, inne postrzeganie i rola kobiet, zmiana obyczajów. Dziś dżentelmen to nie tylko ten w garniturze, kapeluszu i wypastowanych butach, choć oczywiście są i tacy obrońcy elegancji, którzy chcą powrócić do dawnych szlachetnych tradycji.

Czy więc w XXI w. dżentelmenem można być nawet w dresie? – W dzisiejszych czasach nie trzeba koniecznie nosić garnituru, wystarczy na przykład elegancka koszula i nieformalna marynarka. Wykluczone są jednak bluzy, T-shirty czy spodnie dresowe. Wizerunek zewnętrzny dżentelmena powinien być spójny z innymi cechami, zatem elegancja i dbałość o ubiór są wskazane – mówi Michał Kędziora, autor popularnego bloga Mr Vintage i książki „Rzeczowo o modzie męskiej”.

Nieco mniej kategoryczny stosunek do samego stroju ma Roman Zaczkiewicz, twórca bloga i sklepu internetowego „Szarmant” dla mężczyzn z klasą. – Ubranie jest dziś deklaracją estetyczną. To, co nosimy na sobie, nie definiuje sposobu, w jaki się zachowujemy i kim jesteśmy – twierdzi. – To dorabianie ideologii do ubioru. A liczy się przecież nie tylko to, jak wyglądamy, ale i to, co sobą reprezentujemy. Tu niebagatelna będzie na przykład empatia, która – jak pisze na swoim blogu „Czas Gentlemanów” Łukasz Kielban – cechuje współczesnego mężczyznę z dobrymi manierami.

„Osobami honorowymi lub z angielskiego: gentlemanami nazywamy (z wykluczeniem osób duchownych) te osoby płci męskiej, które z powodu wykształcenia, inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia wznoszą się ponad zwyczajny poziom uczciwego człowieka” pisał na początku XX w. Władysław Boziewicz, kapitan Wojska Polskiego, w „Polskim Kodeksie Honorowym”. Od powstania tego dokumentu, który z kręgu ówczesnych dżentelmenów wykluczał homoseksualistów czy dezerterów, minęło blisko sto lat.

Dziś bycie dżentelmenem nie jest koniecznie związane ze statusem społecznym, wykształceniem i z całą pewnością można obecnie nazwać tym mianem osoby o odmiennej orientacji seksualnej, czego przykładem jest Neil Patrick Harris, ostatnio gospodarz gali Oscarów. Pewien trzon definicji pojęcia pozostał jednak ten sam. Według „Słownika wyrazów obcych” Władysława Kopalińskiego dżentelmen to „człowiek nienaganny zarówno pod względem etycznym, jak i form towarzyskich, taktowny, honorowy, godny zaufania, uprzejmy”. Początki tego określenia związane są z gentry, drobną, średniowieczną angielską szlachtą bądź dobrze sytuowanym mieszczaństwem, choć – co istotne – tytuł dżentelmena nie był nadawany przez króla, ale związany z powszechnym uznaniem, co nie zmieniło się do dziś.

Werter, Humprey Bogart czy James Bond?

Współczesny dżentelmen to ten, który garściami czerpie z przeszłości, a zarazem musiał się przystosować do nowych realiów. Poza średniowiecznymi rycerzami, którzy potrafili władać mieczem, jeździć konno, a ich zadaniem było służyć ojczyźnie i damie swojego serca, znajdzie dla siebie wzorce w późniejszych stuleciach. W XIX w. męskim ideałem był dandys. Prototypem bohatera romantycznego, wrażliwego, sfeminizowanego artysty, stał się Werter z powieści epistolarnej Goethego.

Ten delikatny, nieco anemiczny młodzieniec noszący kolorowe, ekstrawaganckie kamizelki, był połączeniem angielskiego dżentelmena i barokowego, upudrowanego arystokraty. W międzywojniu mamy eleganckiego mężczyznę, który jak Dyzma nie stronił od cygar i zawodów konnych, a w latach 40. XX w. pojawia się nowy typ – dwuznacznie moralny, elegancki antybohater kina noir, któremu chyba najbliżej jest do współczesnych, pożądanych mężczyzn znanych z ekranu i kart powieści. Mężczyzna z tzw. czarnego filmu żyje wedle ustalonego przez siebie kanonu zasad. To, jak pisze Robert G. Porfirio, „niebohaterski bohater”, „człowiek bez przeszłości”, któremu przyszło egzystować w świecie pozbawionym podstaw moralnych. Postaci grane przez Humphreya Bogarta, Burta Lancastera czy Roberta Mitchuma to ludzie samotni, wyobcowani, zagubieni w społeczeństwie i skazani na śmierć. Stają jednak w obronie kobiet – bohater kina noir to ten detektyw w garniturze, prochowcu i kapeluszu, do którego przychodzi przerażona, długonoga blondynka z prośbą o pomoc.

XXI w. nieco brutalizuje tego bohatera, który ponad 70 lat temu zagościł w amerykańskim kinie. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć męskie postaci, których korzeni można dopatrywać się w angielskim dżentelmenie i zarazem amerykańskim Samie Spadzie. James Bond, czyli agent 007, grany aktualnie przez Daniela Craiga, prokurator Teodor Szacki znany fanom powieści Zygmunta Miłoszewskiego, uwspółcześniona wersja Sherlocka Holmesa, w którą wciela się Benedict Cumberbatch, wreszcie Frank Underwood z głośnej produkcji „House of Cards”, a do tego Mads Mikkelsen wcielający się w rolę Hannibala Lectera w serialu „Hannibal” czy Jamie Dornan grający Christiana Greya w ekranizacji „Pięćdziesięciu twarzy Greya” – oni wszyscy są ucieleśnieniem współczesnej męskości i dżentelmeństwa, nawet jeśli muszą sprzymierzyć się z przestępczym światem.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną