Filozofia jazdy jednośladem

Motocyklizm
Dziś, gdy motocykl staje się politycznym orężem, warto sobie przypomnieć, że niemal od początku swojej historii był czymś więcej niż tylko środkiem transportu. Motocykl to od zawsze fetysz, symbol, przedmiot kultu i znak tożsamości.
Kultowy film Dennisa Hoppera „Easy Rider” z 1969 r.
Courtesy Everett Collection/Everett

Kultowy film Dennisa Hoppera „Easy Rider” z 1969 r.

Kadr z filmu „Dziewczyna na motocyklu” z Marianne Faithfull
Mary Evans Picture Library/EAST NEWS

Kadr z filmu „Dziewczyna na motocyklu” z Marianne Faithfull

Stanisław Mikulski jako Hans Kloss.
Wojtek Łaski/EAST NEWS

Stanisław Mikulski jako Hans Kloss.

Banda niejakiego Chirurga występuje w roli kontynuatorki amerykańskich Hell’s Angels.
Pavlishak Alexei/ITAR-TASS/EAST NEWS

Banda niejakiego Chirurga występuje w roli kontynuatorki amerykańskich Hell’s Angels.

Hell’s Angels najsilniej wpisali się w legendę niepokornego motocyklizmu.
Fredrik von Erichsen/EPA/PAP

Hell’s Angels najsilniej wpisali się w legendę niepokornego motocyklizmu.

Robert M. Pirsig, autor słynnej książki „Zen i sztuka obsługi motocykla”z 1974 r., porównał widok z okna samochodu do obrazu na ekranie telewizyjnym. Co innego jazda motocyklem: „Kiedy dosiadasz motocykla, ekran znika. Masz bezpośredni kontakt z otoczeniem. Wtedy nie tylko oglądasz, ale również uczestniczysz. Wstęga betonu śmigającego kilkanaście centymetrów pod stopą naprawdę jest wstęgą betonu. Przy tej prędkości jest rozmyty, ale w każdej chwili możemy dotknąć go stopą, pozostaje cały czas dostępny naszej bezpośredniej świadomości”. W impresji Pirsiga motocykl (w tym wypadku turystyczna wersja BMW) staje się katalizatorem osobliwej medytacji.

Pozasystemowa rzeczywistość

Teraz, gdy głośno u nas o putinowskich Nocnych Wilkach, wszyscy kojarzą motocykle z wojną na Ukrainie. Banda niejakiego Chirurga występuje też w roli kontynuatorki amerykańskich Hell’s Angels: mają przecież takie same, a może nawet lepsze harleye, noszą takie same brody, buty i skórzane bezrękawniki. Gdyby nie pojawiające się na umięśnionych torsach prawosławne krzyże, można by ich śmiało brać za przybyszów z Kalifornii albo przynajmniej za ich konfratrów ze Skandynawii. Problem w tym, że cały ten sztafaż niewiele ma wspólnego z zachodnią kulturą i subkulturą motocyklową, bo motocykl wraz z imitowanym z Zachodu wyglądem jeźdźców jest tu tylko elementem ekscentrycznego kostiumu politycznej agentury, co pozostaje w jawnej sprzeczności z etosem i legendą amerykańskiego i europejskiego motocyklizmu – zarówno tego subkulturowo-gangsterskiego, jak i tego łagodniejszego, fanowsko-hobbystycznego. W uniwersalnym, kultywowanym od ponad stu lat micie motocyklista żyje we własnej pozasystemowej rzeczywistości. Ma być człowiekiem wolnym, a nie sługą czy nawet sojusznikiem takiej lub innej władzy.

Motocykle zaczęto konstruować jeszcze w XIX w., najpierw we Francji, potem w Niemczech i wreszcie w Ameryce. Początkowo były to de facto rowery zaopatrzone w silnik, ale już w pierwszych latach XX stulecia wyspecjalizowane warsztaty po obu stronach Atlantyku produkowały jednośladowe pojazdy, które stały się wyodrębnionym segmentem motoryzacji. Już w pierwszej dekadzie XX w. odbywały się wyścigi motocyklowe i powstawały przeznaczone dla motocykli tory wyścigowe, a niedługo po pierwszej wojnie światowej jazda na motocyklu zyskała status elitarnej mody. Także w Polsce – już od 1903 r. organizowano rajdy drogowe motocykli pod Warszawą w okolicach Zegrza i Wyszkowa.

Przed drugą wojną światową motocykl postrzegano dwojako: albo jako szatański wymysł prowadzący do zguby, albo jako wehikuł admiratorów szybkości, wyczynu i – last but not least – nowoczesności. Motocykl zadziałał w zbiorowej wyobraźni jak ów znany z „Manifestu futuryzmu” Marinettiego i Boccioniego „samochód rozgrzany do czerwoności, który wygląda jak pędzący pocisk [i] piękniejszy jest niż Nike z Samotraki”.

W 1935 r. na ekrany kin weszła brytyjska komedia „No Limit”, w której główny bohater, grany przez George’a Froby’ego, bierze udział w słynnym wyścigu na wyspie Man. W polskim „Znachorze” z 1937 r. motocyklem porusza się Leszek Czyński, młody dziedzic adorujący piękną i skromną sierotkę Marysię. Zresztą jeszcze wcześniej, w epoce kina niemego, chętnie wykorzystywano sceny z jazdą na motocyklu.

Szczególny wizerunek motocyklisty przyniosła druga wojna światowa. Chodzi, rzecz jasna, o zmotoryzowanego żołnierza Wehrmachtu. Charakterystyczny hełm, gogle, no i motocykl – Zündapp KS750 albo jeszcze popularniejszy BMW R75. Na takim jeździł w „Stawce większej niż życie” nasz narodowy idol oberlejtnant Hans Kloss. Notabene niemiecki hełm i masywne gogle już po wojnie stały się rekwizytami członków amerykańskich klubów motocyklowych, choć – co ciekawe – o wiele intensywniej uobecniały się w kulturze popularnej w latach 60. niż wtedy, kiedy niedługo po wojnie do rzeczonych klubów napływały rzesze amerykańskich, świeżo zdemobilizowanych żołnierzy, którzy nie bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić w nowej rzeczywistości.

A przecież właśnie tuż po wojnie rodził się w Stanach nowy mit motocyklisty, stanowiący osobliwą repetycję wcześniejszego mitu kowboja i zdobywcy Dzikiego Zachodu. Mamy to w słynnym filmie Laszlo Benedeka „Dziki” z 1953 r. z Marlonem Brando w roli Johnny’ego Strablera, przywódcy motocyklowego gangu Black Rebels. Brando jeździ tu na własnym, sprowadzonym z Anglii motorze Triumph 6T Thunderbird, pięknej ciężkiej maszynie, która prezentowała się w tamtym czasie nawet okazalej niż współczesne jej modele Harleya-Davidsona. Wygląd Marlona, ubranego w czarną skórzaną kurtkę z ukośnie wszytym zamkiem błyskawicznym (która po ponadćwierćwieczu od premiery filmu zacznie być nazywana „ramoneską”), w dżinsach, w militarno-policyjnej czapce ze sztywnym daszkiem, stanie się wzorcowym image’em bajkersa-gangstera, przejętym potem przez motocyklistów w realu.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną