Teorie spiskowe o śmierci gwiazd

Śmierć, punkt zwrotny kariery
Rozgorzały na nowo teorie spiskowe związane ze śmiercią Kurta Cobaina. Jego historia przypomina, że legenda gwiazd rocka rzadko pozwala im umrzeć ot tak, po prostu.
Według legendy, jak wiemy od 21 lat, Cobaina zamordowała jego żona Courtney Love.
Ian T. Tilton/Photoshot/PAP

Według legendy, jak wiemy od 21 lat, Cobaina zamordowała jego żona Courtney Love.

Czy tak wyglądaliby dziś Janis Joplin, Elvis Presley, Kurt Cobain, John Lennon i Jim Morrison?
EAST NEWS

Czy tak wyglądaliby dziś Janis Joplin, Elvis Presley, Kurt Cobain, John Lennon i Jim Morrison?

Kto zabił Kurta Cobaina? Kto zabił?! Przecież on... No właśnie, niezupełnie. Dwa tygodnie temu amerykańską premierę miał fabularyzowany dokument „Soaked in Bleach”, który na podstawie dokumentów, zeznań świadków, ale i poszlak czy zwykłych domysłów, sugeruje, że lider Nirvany nie odszedł z tego świata dobrowolnie. Bardziej niż prawdy show-biznes potrzebuje legendy. Kolejnej po żyjącym Elvisie, Morrisonie i Marilyn Monroe.

Według legendy, jak wiemy od 21 lat, Cobaina zamordowała jego żona Courtney Love. Główni jej głosiciele (i beneficjenci) praktycznie się nie zmieniają. Dziennikarze Max Wallace i Ian Halperin, którzy występują w „Soaked in Bleach”, mają już na swoim koncie m.in. książkę „Love&Death: The Murder of Kurt Cobain”. W niej, podobnie jak w nowym filmie, towarzyszy im Tom Grant, prywatny detektyw, zatrudniony przez Love jeszcze przed 5 kwietnia 1994 r., czyli datą rzekomego samobójstwa wokalisty Nirvany. Dokument w reżyserii Benjamina Statlera (są w nim nie tylko wypowiedzi ekspertów czy policjantów, ale też fragmenty programów telewizyjnych oraz sceny fabularne z udziałem aktorów) jeszcze przed premierą wywołał w Ameryce spore poruszenie. Prewencyjnie głos zabrał przedstawiciel policji w Seattle: „Czasem ludzie za bardzo wierzą w spiski. Ale tu żadnego spisku nie było. To było samobójstwo. Zamknięta sprawa” – oświadczył detektyw Mike Ciesynski. Michael Azerrad, inny dziennikarz i biograf Nirvany, pytany o domysły, odpowiada: „Ludzie, którzy w nie wierzą, są idiotami”.

Podręcznikowe morderstwo

W ten sposób wyznawców tezy o zamordowanym Cobainie nie da się przekonać. Jak w każdej dobrze skrojonej miejskiej legendzie, poszlaki wyglądają wiarygodnie. Po pierwsze, Kurt zamierzał się rozwieść z Courtney i, według niektórych źródeł, szukał „podle skutecznego prawnika”. Po drugie, w dniu śmierci miał wstrzyknąć sobie potrójną śmiertelną dawkę heroiny, po co więc miałby jeszcze używać strzelby? Jak to w ogóle zrobił po takiej porcji narkotyków? Po trzecie, na broni, którą zastrzelił się Cobain, nie znaleziono ponoć jego odcisków palców. Po czwarte, w liście pożegnalnym, który zostawił, wcale nie było mowy o targnięciu się na własne życie. Miało chodzić raczej o pożegnanie z show-biznesem. No i ostatnie linijki rzekomej samobójczej noty wyglądają inaczej niż reszta. Czy napisał je ktoś inny?

Podsycanie teorii spiskowej przez „Soaked in Bleach” już w zapowiedziach filmu też odbywało się „by the book” – w podręcznikowym stylu. Cytowany przez Statlera Norm Stamper, który kierował policją w Seattle w latach 1994–2000, zeznawał, że gdyby mógł, ponownie otworzyłby śledztwo. Patolog sądowy dodawał, że wykluczenie morderstwa już pierwszego dnia po znalezieniu ciała Cobaina było błędem. Inny głos pojawiający się w trailerze dokumentu oświadcza, że „śmierć Kurta mogła zostać upozorowana w taki sposób, by wyglądała na samobójstwo”. Abstrahując od rozgłosu i niewątpliwych zysków, jakie przynosi żerowanie na tej historii, potwierdza ona, że odejście idola to w przemyśle rozrywkowym jedynie kolejny etap jego kariery. W dodatku, skoro mamy do czynienia z wybrańcem bogów, milionom trudno uwierzyć, że tak po prostu umiera. Nawet w słusznym wieku.

Zaczęło się od bluesa

Ameryce trudno uwierzyć nawet w zwyczajne powody niedawnej śmierci wiekowego B.B. Kinga. Córki znakomitego bluesmana Karen Williams i Patty King trafiły na pierwsze strony gazet, twierdząc, że ich ojciec został otruty. Oskarżenia wymierzyły w kierunku wieloletniej menedżerki Kinga LaVerne Toney. Oczywiście w tej chwili tłem zawstydzającego konfliktu może być najpewniej udział w spadku po artyście. Ale jeśli przybierze on na sile, z czasem wersja z otruciem B.B. Kinga zacznie funkcjonować w internetowym obiegu tak samo jak rzekome morderstwo Jamesa Browna (też trucizna lub... postrzelenie) czy Michaela Jacksona (tu już bliżej, bo jego lekarz Conrad Murray został rzeczywiście skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci).

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną