Virginie Despentes: o jej powieściach mówi cała Francja

Czytaj mnie
Virginie Despentes
FayAlexandre/PixPlanete/insight media/Forum

Virginie Despentes

Kadr z filmu „Baise-Moi” w reż. Regie Coralie Trinh Thi i Virginie Despentes.
Anthony Picore/MaxPPP/Forum

Kadr z filmu „Baise-Moi” w reż. Regie Coralie Trinh Thi i Virginie Despentes.

„Po czterdziestce możesz być kimś innym. Ale widok ludzi, których pamiętam z punkowych koncertów, dziś manifestujących skrajnie prawicowe przekonania, niezmiennie budzi moje zdumienie”.
Forum

„Po czterdziestce możesz być kimś innym. Ale widok ludzi, których pamiętam z punkowych koncertów, dziś manifestujących skrajnie prawicowe przekonania, niezmiennie budzi moje zdumienie”.

To była wielka, wspólna, międzynarodowa przygoda. Dopiero dzisiaj dociera do nas, jak ważne było to, co wydarzyło się wokół rock’n’rolla w latach 60., 70. i 80. To trwało 30 lat! Nie było wcześniej w kulturze popularnej zjawiska o podobnej mocy i nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek będzie. Zmienił się sposób, w jaki postrzegaliśmy rzeczywistość, zmieniła się nasza seksualność i nasze poglądy polityczne. To właśnie była nasza rewolucja! – uważa Virginie Despentes. Przyznaje przy tym, że ci, co znaleźli się w oku cyklonu, nie zdawali sobie sprawy z jego mocy i znaczenia. A przynajmniej inaczej interpretowali to, czego częścią się stali. – Myśleliśmy, że ta niesamowita energia odmieni nas na zawsze, że będziemy mieli inne życie. Okazało się jednak, że jesteśmy zwykłymi ludźmi.

Nie gwałt

Zwykłe życie Virginie Despentes zaczęło się w Nancy, w północnej Francji, 46 lat temu. I długo nie trwało, bo jako nastolatka źle się czuła w skórze grzecznej córki listonosza i gospodyni domowej, więc wyprowadziła się z domu, by dać się ponieść fali rockowej i obyczajowej rewolty. Śpiewała w zespole punkowym, pracowała w sklepie płytowym, pisała o muzyce, ale też recenzowała filmy porno. Była dziewczyną w męskim świecie, kimś mile widzianym, ale niekoniecznie szanowanym. – Nie narzekam, bawiłam się dobrze, poznałam mnóstwo fajnych facetów, ale faktem jest, że mizoginia była na porządku dziennym – wspomina.

Twierdzi, że wtedy, w latach 80. i jeszcze dekadę później, feminizm nikogo nie interesował, był po prostu nudny. Nie pasował do barwnego świata muzyki. – Chłopcy szukali w rock’n’rollu potwierdzenia swojej męskości. Przyznaję zresztą, że również dlatego rock’n’roll był taki fajny. Faceci mieli łatwiej. Chłopakom łatwiej szło zakładanie zespołów i organizowanie koncertów, chłopaków traktowało się poważnie. Zazdrościłam im, że mają więcej możliwości, ale jak każda dziewczyna nauczyłam się korzystać z tego, co miałam.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną