Ludzie i style

Sałaty lodowe

Jak się wyżywić na Spitsbergenie?

W Longyearbyen na Spitsbergenie zwykłe szklarnie przestały się opłacać. W Longyearbyen na Spitsbergenie zwykłe szklarnie przestały się opłacać. Ilona Wiśniewska / Polityka
Tu nie rośnie nic jadalnego. To ciekawe wyzwanie dla ogrodników ze Spitsbergenu.
Benjamin Vidmar i jego hydroponiczna sałata.Ilona Wiśniewska/Polityka Benjamin Vidmar i jego hydroponiczna sałata.

Zacząłem od ziół, bo nie mają zbyt dużych wymagań. Bazylia i mięta dobrze się przyjęły, ale szałwii i rozmarynowi chyba jednak za zimno, mimo że ustawiam temperaturę na ponad 25 stopni – opowiada 35-latek z Cleveland, udrażniając rurkę nawadniającą rośliny zwisające w pionowych tunelach, podświetlanych z góry na purpurowo. – Jadalne kwiaty nie zakwitły, więc ostatnio skupiam się głównie na sałatach.

Benjamin Vidmar jest kucharzem i od siedmiu lat mieszka na Spitsbergenie, w najdalej na północ wysuniętym miasteczku świata, Longyearbyen, gdzie wieczna zmarzlina zaczyna się niecały metr pod powierzchnią ziemi, a samą ziemię przez kilka bezśnieżnych miesięcy porasta tundra, która smakuje jedynie reniferom.

Polityka 11.2016 (3050) z dnia 08.03.2016; Ludzie i style; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Sałaty lodowe"

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019