Preppersi gotowi na wszystko

Na bomby i na zombie
Niektórzy Polacy są już przygotowani na wojnę hybrydową. A nawet na atak zombie. Nazywa się ich z angielska preppersi, ale twierdzą, że to z gruntu polska postawa.
Krzysztof z Warszawy – w swoim mieszkaniu oprócz żywności gromadzi kuchenki, a także butelki z wodą.
Tadeusz Późniak/Polityka

Krzysztof z Warszawy – w swoim mieszkaniu oprócz żywności gromadzi kuchenki, a także butelki z wodą.

Zimna wojna obudziła w Amerykanach nowe lęki. W latach 50. i 60. obywatele zaczęli budować bunkry, wyposażać je w jedzenie, wodę i narzędzia potrzebne do przetrwania. Bali się nie tylko wojny, ale też ataku zombie i apokalipsy. Polscy preppersi (od ang. to prepare – przygotowywać się) korzeni tej idei szukają głębiej, bo w czasach drugiej wojny światowej.

Pierwszymi preppersami były nasze babcie i prababcie. Doświadczone wojną, zawsze w piwnicy miały zapasy kapusty kiszonej, a w szufladzie świeczki i zapałki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną