Ludzie i style

Bliskie spotkania

Multi-kulti w Wolimierzu

Wolimierz u podnóża Gór Izerskich to dziwna wieś. Kiedyś dziwili się miejscowi, dziś – przyjezdni. Wolimierz u podnóża Gór Izerskich to dziwna wieś. Kiedyś dziwili się miejscowi, dziś – przyjezdni. Leszek Zych / Polityka
Jak w Wolimierzu tak przerażająca wielu Polaków idea multi-kulti stała się codziennością.
Kamila i jej mąż Ranjit, Hindus urodzony w USA, właściciel studia nagrań Saraswati – kawałek berlińskiego Kreuzbergu na podsudeckiej wsi.Leszek Zych/Polityka Kamila i jej mąż Ranjit, Hindus urodzony w USA, właściciel studia nagrań Saraswati – kawałek berlińskiego Kreuzbergu na podsudeckiej wsi.

Ściągają co roku z całej Polski, sąsiednich Czech i Niemiec, z dalszych stron Europy. W tym roku nawet z wyspy Man. W sklepie u pani Jasi spotykają miejscowych, których nie dziwią już dredy, kolczyki w twarzy, chłopcy w kolorowych szarawarach. W końcu, ile można się dziwić. Festiwal muzyczny organizowany przez Stację Wolimierz trwa tylko dwa dni, ale dziś już prawie jedna czwarta mieszkańców wsi to przyjezdni.

„Z tej mąki chleba nie będzie.

Polityka 33.2016 (3072) z dnia 09.08.2016; Na własne oczy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Bliskie spotkania"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?