Zamknięty świat zamku
Przedwojenne fotografie z Książa w obiektywie francuskiego szefa kuchni
Zamek oglądany w dzieciństwie na szklanych płytkach w stereoskopie wydawał się mieszkającej dziś pod Toronto Jean Wessel jak z bajki. Ale babcia opowiadała, że istnieje gdzieś na odległym Śląsku i że przed wojną mieszkała w nim z jej tatą i wujkiem. Opowieści oraz setki zdjęć dziadka sprawiły, że emerytowana pielęgniarka rosła w kulcie Książa, a ostatnio ciągle widziała go w telewizji donoszącej o złotym pociągu. Dlatego gdy rok temu zadzwonił do niej szef Fundacji księżnej Daisy Mateusz Mykytyszyn, od razu zaprosiła do siebie delegację z Wałbrzycha. – Wystarczył jeden telefon, a potem symboliczna kwota 10 dol., by pozyskać ok. 900 skanów zdjęć, które poza tym, że są pamiątką rodzinną i ciekawym przykładem fotografii amatorskiej I połowy XX w., stanowią bezcenną dokumentację Książa i życia na dworze Hochbergów. Od 14 lutego 200 zdjęć oglądać można na wystawie „Książ od kuchni”. Jean, przyjeżdżając na jej otwarcie, pierwszy raz na własne oczy zobaczyła zamek ze stereoskopu.
Mistrz patelni
Dziadek Jean – Louis Hardouin – urodził się w 1877 r. w wiosce Saint-Benoît (dziś Chemiré-le-Gaudin w Kraju Loary). Wykształcił się na kucharza we Francji, ale szybko wyjechał do Anglii. Był dobry, skoro znalazł zatrudnienie w kuchniach ambasad Prus i Austro-Węgier w Londynie i w Moskwie. Zachwycony kuchnią Francuza Hans Heinrich XV Hochberg musiał go podkupić, bo w 1909 r. trafił z rodziną na zamek Fürstenstein, dziś zwany Książem.
Kuchnia zamkowa codziennie wydawała posiłki dla 300 służących, ale wykwintne potrawy gotowała wtedy, gdy książęca para wracała z podróży i przyjeżdżali goście, wśród których byli zaprzyjaźnieni arystokraci i rodzina księżnej – rodzice, siostra Shelagh, księżna Westminster, czy Winston Churchill, pasierb jej brata Georga.