Ludzie i style

Lektury nasenne

Dlaczego warto zadbać o dobry sen

Po zaśnięciu, jak pisze Kryger, z niewiadomych dla nauki powodów nasz organizm pracuje tak, jakbyśmy tracili nad nim kontrolę. Po zaśnięciu, jak pisze Kryger, z niewiadomych dla nauki powodów nasz organizm pracuje tak, jakbyśmy tracili nad nim kontrolę. 123 RF
Każdego roku wydaje się, że życie przyspiesza, a na wszystko mamy mniej czasu. Kiedy więc się wyspać? Czy ktoś na liście noworocznych postanowień umieścił już długi, zdrowy sen?
materiały prasowe
materiały prasowe

Pora na odpoczynek – zdają się mówić autorzy dwóch książek: „Wyśpij się!” Arianny Huffington w Polsce oraz „The Mystery of Sleep” Meira Krygera w USA. Autorów różni wiele. Nie przypadkiem też Amerykanie zakochali się w naukowym studium bezsenności, podczas gdy Polaków zadowala na razie dość swobodny przegląd badań nad snem w wykonaniu pisarki niemającej z medycyną nic wspólnego. Ale podobieństwa są aż nadto widoczne: przyszedł czas, kiedy trzeba ludzi zagonić do łóżek. Wyłączyć telefony, przyciemnić tablety i nauczyć znowu zasypiać.

Jeszcze niedawno półki księgarskie uginały się pod ciężarem poradników: „Jak wygrać z czasem i zrobić karierę”, „Żyj dziko i zachłannie”, „Oczy szeroko otwarte”. Teraz okazuje się, że aby życie było szczęśliwe, oczy powinny być jednak przymknięte – najlepiej przez 7–9 godzin w ciągu doby. Z ważnym zastrzeżeniem, że wraz z wiekiem zmniejsza się nie tylko subiektywna potrzeba, ale też możliwość generacji snu, dlatego 70-latkom może w pełni wystarczać raptem pięć godzin.

Tajemnice snu

Pytanie, jak długo należy spać, żeby się wyspać, należy do jednych z fundamentalnych. I prof. Meir Kryger z Yale University od 40 lat próbuje znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź.

Choć prof. Kryger leczył już ponad 30 tys. niewysypiających się pacjentów (dzięki czemu wyrósł na jednego z najważniejszych ekspertów od leczenia bezsenności), twierdzi, że ani on, ani nikt na świecie nie potrafi precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie, jaka jest właściwie funkcja snu – dlaczego potrzebują go wszystkie formy życia? Co prawda ubiegłoroczna Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny trafiła do trzech badaczy, którzy rozszyfrowali geny odpowiedzialne za regulację naszych rytmów okołodobowych, ale choć wyjaśnili oni sekret działania zegara biologicznego, niegdyś ściśle zsynchronizowanego z zegarem słonecznym, zagadka uniwersalnej w świecie zwierząt potrzeby odpoczynku pozostała nierozwiązana. Służy regeneracji sił? Odprężeniu? A może to sposób na oszczędzanie energii?

Nie wiemy też paru innych rzeczy: czy noworodki, które śpią do 17 godzin na dobę, o czymś śnią? Przecież połowę tego czasu spędzają w fazie REM (z ang. rapid eye movement – sen z szybkimi ruchami gałek ocznych), która u dorosłych trwa dużo krócej i wywołuje marzenia senne. Nie rozumiemy też, dlaczego podczas snu nie nadzorujemy ważnych funkcji życiowych: akcja serca staje się niemiarowa, oddechy – nieregularne. Po zaśnięciu, jak pisze Kryger, z niewiadomych dla nauki powodów nasz organizm pracuje tak, jakbyśmy tracili nad nim kontrolę.

Trzeba oddać autorowi, że jest dość niezwykłym lekarzem, skoro od początku drogi zawodowej pochłonęły go badania nad tym tematem. Choć w medycynie wyodrębniła się osobna nauka zajmująca się biologią odpoczynku, tematyka ta przez lekarzy od dawna była lekceważona. Co ma zresztą wpływ na podejście do pacjentów, którym nie pozwala się wysypiać w szpitalach, budząc ich choćby kuriozalnym mierzeniem temperatury o 6 rano.

Wyciszyć mózg

Brak wiedzy, jak ważny jest sen dla zdrowia i ogólnej kondycji, znajduje odbicie w alarmujących danych na temat liczby wypadków, urazów i innych groźnych zdarzeń w wyniku niewyspania. W USA aż 1,2 mln kolizji drogowych – 20 proc. rocznej sumy – przypisuje się zmęczonym kierowcom. Giną w nich ludzie, więc można powiedzieć, że za tysiące zgonów odpowiada brak snu. Prof. Kryger podejrzewa, że katastrofa promu kosmicznego Challenger w 1986 r., wyciek ropy z tankowca „Exxon Valdez” w 1989 r., a nawet eksplozja elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 r. to przykłady tragedii, w których rolę odegrała senność.

Komisja Europejska postanowiła w 2016 r. wymusić na lekarzach badających kierowców, by za niezależny czynnik zagrażający bezpieczeństwu na drogach uznawali również bezdech senny. Chodzi o osoby, które na skutek częstych wybudzeń, kiedy łapczywie muszą złapać powietrze (co odbywa się poza ich świadomą kontrolą), nie mogą się wyspać. Jeszcze niedawno ich dolegliwości przypisywano np. nadmiernej tuszy, a wzmożoną senność podczas dnia uważano za lenistwo – dziś to choroba bezwzględnie wymagająca leczenia, zagrażająca nie tylko nagłym zaśnięciem za kierownicą, ale też zawałem serca i udarem mózgu.

W USA plaga bezdechu sennego dotyka 2–3 proc. populacji, czyli około 5 mln mężczyzn i 2,5 mln kobiet. W Polsce statystyka także wygląda koszmarnie: spośród 1,5 mln osób mogących cierpieć na tę przypadłość leczy się niecałe 3 proc., co świadczy o najgorszym wskaźniku w Europie (np. w Hiszpanii – 33 proc., w Holandii – 17 proc., w Czechach – 4,5 proc.).

Ilu jednak sięgnie po wspomnianą książkę Arianny Huffington „Wyśpij się!” (Wyd. Czarna Owca), z której można się dowiedzieć, jak zdrowy sen odmienia życie? Autorka w przeciwieństwie do prof. Krygera nie jest lekarką ani naukowcem – to pisarka, z wykształcenia ekonomistka, a przede wszystkim twórczyni popularnego i wpływowego serwisu blogerskiego The Huffington Post.

Jej książka to zgrabnie napisane kompendium wiedzy o śnie, począwszy od historii, po medyczne skutki niedosypiania, nasycone licznymi odwołaniami do badań naukowych. Być może polskiego czytelnika mniej obchodzi ranking hoteli w Ameryce, znanych z najwygodniejszych łóżek, albo załącznik „W świecie materaców”, z charakterystyką amerykańskich produktów tego typu. Zrozumie jednak, że globalny kryzys snu narusza jakość życia i możliwości funkcjonowania społecznego. Jak pisze autorka, wiele osób pyta ją, czy zrobiłaby równie wielką karierę, gdyby zaczęła się lepiej wysypiać, wcześniej zdając sobie sprawę, jakie to ważne. Odpowiedź jest kategoryczna: „Tak! Nie tylko osiągnęłabym wszystko to, co udało mi się osiągnąć, lecz doszłabym do tego lżej, radośniej, z mniejszym uszczerbkiem dla zdrowia i relacji międzyludzkich”.

Co takiego wykorzystuje w sypialni pani Arianna, o czym nie wiedziała przed napisaniem książki? Sama pochodzi z greckiej rodziny i kiedy była dzieckiem, dzieliła z matką i siostrą małe mieszkanie w Atenach, gdzie od początku podkreślano znaczenie snu do osiągania dobrych wyników w nauce. Dlatego gdy jedna z dziewczynek musiała się dłużej uczyć, wyrzucano ją z książkami do kuchni, aby światło nie przeszkadzało siostrze szybko zasnąć.

Potem, gdy wyruszyła w podróż przez Cambridge i Londyn do USA, przejęła powszechnie obowiązujące przekonanie, że sen utrudnia karierę, gdyż bez niedosypiania nie można odnieść sukcesu. Współcześni milenialsi wychodzą z podobnego założenia. Bezsenność jest chorobą, która zaczyna nękać przeważnie starszych ludzi, ale brak właściwej higieny snu cechuje już młodych – złe nawyki mają zaś wpływ na to, jak się będziemy wysypiać na starość. Powiedzenie, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, pasuje tu jak ulał.

Huffington już wie, że aby szybko zasnąć, do łóżka powinna kłaść się w piżamie lub nocnej koszuli – ma to być odzież, która podprogowo będzie kojarzyć się ze snem, a nie np. T-shirt, w którym ćwiczyłaby na siłowni. Nie zabiera też ze sobą do sypialni pracy – z gonitwą myśli, lękami i stresem. W myśl zasady, że zasypianie to nie jest nagły skok w nieświadomość, tylko niespieszny proces spowalniania aktywności mózgowej. Nie pomoże liczenie baranów, jeśli nie uda się nam wyciszyć mózgu i spowolnić jego kontroli.

Jak uniknąć jet lagu

W książce są również rady dla amatorów dalekich podróży, jak się wystrzegać jet lagu: po pierwsze – pościć, bo według dr. Clifforda Sapera, badacza rytmów okołodobowych, zegar biologiczny przestawia się po 16 godzinach ścisłego postu (jeśli czeka cię 14-godzinny lot, ostatni posiłek dobrze zjeść na dwie godziny przed startem i przez całą podróż tylko pić wodę); po drugie – nie należy wsiadać do samolotu zmęczonym, gdyż zdaniem dr. Charlesa Czeislera deficyt snu nasila dolegliwości; po trzecie – podróżując na zachód, lepiej wylatywać po południu, a na wschód – o świcie.

Co ciekawe, prof. Meir Kryger ma dla podróżników dodatkowe rady: jeśli przybywają do USA z Europy, nie powinni po przyjeździe ucinać sobie drzemki, tylko w nowym miejscu odczekać z tym do nocy. Z kolei przy lotach na wschód rekomenduje jak największą ilość snu w samolocie, nawet kosztem posiłków. Jego zdaniem przez dwie godziny po wylądowaniu (zazwyczaj nad ranem) warto nosić okulary przeciwsłoneczne, by pozwolić ciału się wybudzić i zresetować zegar biologiczny.

Linie lotnicze niezbyt przejmują się tymi wskazówkami i nie dostosowują rozkładów do naturalnych rytmów okołodobowych. Jeszcze się nie obudziły, w przeciwieństwie do wielu gałęzi przemysłu, który w zapewnieniu ludziom komfortu spania dojrzał kwitnący biznes. Specjalne materace czy wygodne łóżka, którymi wabią gości sieci hotelarskie, to tylko przykład jeden z wielu. W ostatnich latach rynek został wprost zasypany gadżetami wspierającymi drzemki – od masek na oczy, poprzez inteligentne oświetlenie, odzież naszpikowaną czujnikami rzekomo ułatwiającymi zasypianie przy utrzymaniu właściwej temperatury ciała, głośniki z relaksującymi „dźwiękami neuroakustycznymi”, aż po kołdry i poduszki rejestrujące jakość snu. Jeśli tylko ktoś ma pieniądze (na niektóre wynalazki trzeba wydać ok. 3 tys. dol.), może swoją alkowę przemienić w laboratorium snu. I jeszcze zainstalować na smartfonie jedną z setek aplikacji, dzięki której wstanie bardziej wypoczęty, niż gdyby położył się spać bez żadnych wspomagaczy.

Czas pokaże, czy te nowatorskie rozwiązania okażą się dla cierpiących na bezsenność lepszym pomysłem niż tabletki, po które regularnie sięga na świecie kilkadziesiąt milionów ludzi. Pigułki nasenne należą do grupy leków najczęściej nadużywanych, więc każdy inny sposób, by ulżyć cierpieniu, warto pochwalić. „Nauczmy się spać, a będziemy umieli czuwać” – pisał filozof Alain Badiou. Zacznijmy nowy rok z tym mocnym postanowieniem.

Polityka 1.2018 (3142) z dnia 26.12.2017; Ludzie i style; s. 106
Oryginalny tytuł tekstu: "Lektury nasenne"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną