Larpy – poważna zabawa dla dorosłych

Przeżyj to sam
Larp to forma gry terenowej. Larpuje się po to, aby uciec od codzienności. Ale są też poważniejsze powody.
„Convention of Thorns”, larp o XV-wiecznych wampirach rozgrywany w Zamku Książ.
Przemysław Jendroska

„Convention of Thorns”, larp o XV-wiecznych wampirach rozgrywany w Zamku Książ.

„Fairweather Manor” – larp inspirowany realiami brytyjskiego serialu „Downton Abbey” – odbywa się na Zamku Moszna.
John-Paul Bichard

„Fairweather Manor” – larp inspirowany realiami brytyjskiego serialu „Downton Abbey” – odbywa się na Zamku Moszna.

„Au revoir, Dogs!” to z kolei larp powstały w oparciu o „Wściekłe psy” Quentina Tarantino. Krew jest sztuczna, ale zabawa tylko dla dorosłych.
Marcin Jan Butryn

„Au revoir, Dogs!” to z kolei larp powstały w oparciu o „Wściekłe psy” Quentina Tarantino. Krew jest sztuczna, ale zabawa tylko dla dorosłych.

„Witcher School”, czyli nawiązujące do świata „Wiedźmina” przedsięwzięcie, które wyprowadza larpy z niszy.
Piotr Müller

„Witcher School”, czyli nawiązujące do świata „Wiedźmina” przedsięwzięcie, które wyprowadza larpy z niszy.

Wioska Fantasy pod Przemyślem.
Remigiusz Maciupa

Wioska Fantasy pod Przemyślem.

Na początku brano ich za sektę. Młodzi ludzie w dziwnych strojach, wędrujący nocami po lasach, budzili skojarzenia z satanistami, którymi straszono polskie dzieci w latach 90. zeszłego wieku. Kiedy w 1991 r. w Supraślu, na konwencie Kontur, uczestnicy grali w jedną z pierwszych w kraju wojenną grę terenową „Akademia kosmiczna”, spacerując po parku z drewnianymi replikami broni, przerażone nauczycielki z pobliskiego przedszkola wezwały policję.

Czasem gracze odpowiadali zaciekawionym ich egzotycznymi kostiumami miejscowym, że to teatr – tak było bezpieczniej i prościej, niż tłumaczyć, że ten larp to nie kult Szatana, tylko forma rozrywki.

Dziś larpy, które w naszym kraju wywodzą się z harcerskich gier terenowych, aż takich kontrowersji nie budzą. Nie znaczy to jednak, że Polacy wiedzą, czym są, mimo że niedawno rozsławiły nasz kraj na cały świat, tworzą nową gałąź turystyki, są używane w edukacji, a ich tzw. nordycka wersja służy prawdziwie duchowej refleksji. Larpy mogą być także narzędziem zmiany społecznej, a nawet formą psychoterapii.

Czym więc są? Akademickie boje o ostateczną definicję trwają, ale przyjmijmy, że larpy (z ang. live action role-playing) są czymś na pograniczu improwizowanej gry fabularnej i sztuki, w której uczestnicy dostają do odegrania przydzieloną rolę, a nad wszystkim czuwa mistrz gry. Wydarzenia mogą odbywać się w świecie wyimaginowanym albo realnym, w przyszłości lub przeszłości, miejscem rozgrywki może być salon w mieszkaniu albo XIII-wieczny zamek. Larpem w równym stopniu jest bitewniak, w którym tysiące podzielonych na drużyny uczestników okłada się mieczami wykonanymi z rur PCV, jak i wstrząsająca rozgrywka na temat handlu żywym towarem. Cel to czasem prosty quest (wyzwanie), jak zabicie mieszkającego w lesie ogra, kiedy indziej – doświadczenie na własnej skórze, jak to jest być kolejno: alkoholikiem, żoną alkoholika, dzieckiem alkoholika.

Po co to robić? Dla oderwania się od codzienności. Ale są poważniejsze powody. – Czasem po takim przeżyciu jesteśmy w stanie zdziałać w życiu rzeczy, którym wcześniej byśmy nie podołali. Jeśli, dajmy na to, ktoś jest zwykle nieśmiały, a zagra rolę zawadiaki, to potem nabiera pewności siebie – twierdzi Szymon Boruta z Dziobak Studios, organizator larpów. – Do tego wcale nie trzeba być aktorem. Nasz mózg kocha takie przyjmowanie ról. Przecież jest do tego przyzwyczajony od dzieciństwa, niemal każdy grał w policjantów i złodziei.

Do seksu najłatwiej użyć ołówka i temperówki. Mężczyźni mają ołówki, temperówki trzymają kobiety i kiedy grane przez nich postaci mają się ku sobie, następuje, pardon le mot, struganie. Można też odgrywać stosunek za pomocą dotyku: uczestnicy trzymają się za dłonie, patrząc sobie w oczy, albo dotykają się po ramionach, niekiedy mierzwią sobie włosy. Ekstremum są gry 1:1, co oznacza, że jeśli twoja postać uprawia seks, ty też to robisz, dosłownie, choć do takich rozwiązań garnie się garstka osób.

Struganie i inne przyjemności

Przemoc w larpie bywała ograniczana do zdzierania pasków taśmy naklejonych na klatkę piersiową, potem nastały czasy broni wykonanej z PCV i otuliny, a w końcu reguła full touch (pełnego kontaktu). W tym rozwiązaniu nic nie jest fingowane, jeśli wśród bohaterów wywiąże się bójka, efektem będą siniaki i rany. Na samym końcu skali można znaleźć wydarzenia takie, jak oparty na kultowym filmie „Fight Club” i inspirowany „Rokiem 1984” larp „Tylko mnie kochaj”. W pierwszym prowadzi się walki w klatkach niczym w zawodach MMA, w drugim uczestnicy poddawani są realnym torturom.

Wszystkie te sprawy, zwane mechaniką, omawia się przed rozgrywką, żeby jednak zapewnić graczom pełny komfort, organizatorzy zazwyczaj regulują kwestie kontaktu fizycznego za pomocą wstążek noszonych przez larpowców. Oznaczenia są identyczne jak w sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu – czerwona wstążka mówi: „nie pozwalam na żaden kontakt fizyczny!”, zielona: „jeśli ty jesteś gotów na szarpaninę, ja też”.

Tyle że najmocniejsze doznania nie są efektem kontaktu fizycznego. Marcin Słowikowski, organizator larpów i twórca scenariuszy, twierdzi, że larpy nie są grą. Są nowym medium o ogromnej sile. – Mogą wnieść do życia gracza nową jakość, zmienić coś w nim samym na zawsze – mówi i jako przykład podaje organizowaną we Wrocławiu grę „The Third Side”, która pokazuje sytuację ludności cywilnej w trakcie fikcyjnego konfliktu zbrojnego. Tam twórcy symulują dokładnie warunki wojenne: przez dwa dni gracze jako cywile zdobywają jedzenie i opał, szukają schronienia, uciekają przed patrolami wojskowymi. To przykład nordic larpa, stylu wywodzącego się ze Skandynawii. Tam scenariusze odnoszą się do ważnych tematów społecznych, kontrowersje są na porządku dziennym, a mroczna strona ludzkiej natury eksplorowana jest do granic możliwości. To nie miejsce na rąbankę włócznią i maczugą z pianki.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną