Ludzie i style

Janusz Dzięcioł w szponach szołbizu

Janusz Dzięcioł Janusz Dzięcioł Adam Chełstowski / Forum
Wyluzowany Janusz Dzięcioł powtarza do kamery, że nie lubiłby siebie, gdyby się zmienił, dlatego się nie zmieni, chociaż kto wie, co sława przyniesie. Szołbiznes, mówią ludzie, jest jak walec, każdego rozgniecie, każdą głębię duchową zniweluje. Czy normalny człowiek po wygraniu bardzo popularnego programu telewizyjnego może z wygranym półmilionem złotych w kieszeni wrócić do bloków, do pracy?

Burmistrz Pogoda jest niewyspany, wieczorem był w Sękocinie, występował w TVN razem z państwem Dzięciołami, a potem pół nocy jechał z powrotem do Świecia, które wciąż żyje sukcesem Janusza. W tym sukcesie burmistrz ma swoją cegiełkę, to on udzielił Januszowi urlopu na czas pobytu w domu Wielkiego Brata, na koniec żartem spytał: – Co będzie, jak pan wygra, zostawi pan nas?

Absolutnie nie zamierzam – odpowiedział komendant Dzięcioł, co pan burmistrz chciał wczoraj przed kamerami z wdzięcznością podkreślić, niestety nie miał okazji, bo to Warszawa decydowała, co kto na wizji powie.

Polityka 26.2001 (2304) z dnia 30.06.2001; Kraj; s. 28

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019