Ludzie i style

Koszykarze Hiszpanii mistrzami świata. Polacy też zadowoleni

Polacy w ćwierćfinale przegrali z późniejszymi mistrzami 12 punktami. Polacy w ćwierćfinale przegrali z późniejszymi mistrzami 12 punktami. FIBA Basketball World Cup / Facebook
W finale z Argentyńczykami wątpliwości nie było. Wynik jest wymowny i odzwierciedla wydarzenia na boisku: 95:75.

Po kilkunastu latach Hiszpania znów została mistrzem świata w koszykówce. W finale z Argentyńczykami wątpliwości nie było. Wynik jest wymowny i odzwierciedla wydarzenia na boisku: 95:75. Polacy w ćwierćfinale przegrali z późniejszymi mistrzami 12 punktami. Czy można z tego porównania wyciągać jakieś optymistyczne wnioski? Chyba żadnych poza wzmocnieniem niezłego samopoczucia, bo nasza kadra spisała się nadspodziewanie dobrze.

W nagrodę polscy koszykarze spotkali się z amerykańskimi w ostatnim meczu chińskich mistrzostw świata. Nie trzeba chyba dodawać, że reprezentacja USA grała przeciw Polakom za karę z powodu złego sprawowania, bo tylko tak można traktować potyczkę, której stawką jest siódme miejsce w turnieju.

Dla Polaków mecz z USA był wydarzeniem

Niespodzianki nie było. Stany Zjednoczone wygrały 13 punktami. Było 87 do 74. Mniej wnikliwi obserwatorzy zawodów muszą wiedzieć, że w drużynie USA prawdziwymi gwiazdami byli tylko trenerzy; przede wszystkim słynni Gregg Popovich i Steve Kerr. Do Chin przyjechali gracze nie najlepsi, a ci, którzy mieli na to ochotę. Tak czy owak dla Polaków występ przeciwko oficjalnemu teamowi USA był wydarzeniem, które może się już w ich karierze nie powtórzyć.

Jednak wszystko, co ważne dla polskiej ekipy w tej imprezie, to, co spowodowało, że osiągnęła niekwestionowany sukces, zdarzyło się znacznie wcześniej. Trener Mike Taylor potrafił stworzyć drużynę, którą sami zawodnicy nazywają jedną wielką rodziną. Duch zespołowości był na tyle istotny, że pozwolił na wygrane w grupie eliminacyjnej z Wenezuelą, Wybrzeżem Kości Słoniowej, a przede wszystkim – po nadzwyczajnych emocjach – z chińskimi gospodarzami. Na kolejnym etapie wystarczyło wygrać z Rosją, by dotrzeć do najlepszej ósemki. I tak się stało. Później Argentyńczycy, Hiszpanie, a nawet Czesi byli lepsi.

Polska liga to nie NBA

Nie oszukujmy się jednak – z powodu znalezienia się w światowej ósemce nasza reprezentacja nie stała się czołową ekipą na świecie. Polska, a nawet hiszpańska liga to nie NBA, a w niej nie ma ani jednego naszego zawodnika. Być może niektórzy nasi reprezentanci zostaną zauważeni i docenieni, ale to wcale nie jest pewne.

Czy z imprezy na imprezę reprezentacja będzie się teraz pięła coraz wyżej? Można mieć spore wątpliwości. Przynajmniej w krótkiej perspektywie. Bez pojawienia się nowych utalentowanych zawodników to się raczej nie uda. Nie oznacza to jednak, że nie należy walczyć o olimpijską kwalifikację. Szansa będzie niewielka, ale próbować trzeba.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną