100 lat witaminy

Oda do D
Na świecie toczy się spór o witaminę D. Jedni wierzą w jej antynowotworową i przeciwstarzeniową moc, inni zalecają ostrożność w dawkowaniu.
Słońce jest jednym z najlepszych żródeł witaminy D
emerille/Flickr CC by SA

Słońce jest jednym z najlepszych żródeł witaminy D

Brać czy nie brać suplementy diety? Wszak w ostatnich latach wielu naukowców zrewidowało swoje przypuszczenia, że np. duże ilości witaminy C zapobiegają przeziębieniom, a antyoksydanty (witaminy A, C i E) mogą skutecznie ochronić przed rakiem. Ale czy umniejszanie roli tych substancji w dbaniu o zdrowie nie jest przedwczesne? Być może popełniono błąd, szerząc wśród opinii publicznej przekonanie, że prawdziwy potencjał leczniczy mogą mieć jedynie dwie lub trzy witaminy.

Co więc z witaminą D – poznaną przed stu laty, zasłużoną w walce z krzywicą (chorobą prowadzącą do śmiertelnych deformacji kostnych). Czy może ona stać się poszukiwanym od lat eliksirem zdrowia, chronić przed rakiem lub niewydolnością serca? W jakich dawkach ją zażywać? Zwłaszcza to ostatnie pytanie powoduje gorącą dyskusję.

Cichy spór

Zastanawiające, że w Polsce jest cicho wokół sporu o witaminę D. Okrzyknięcie jej w fachowej prasie „sensacją współczesnej medycyny” powinno być wystarczającym argumentem, by postawić kilka pytań: kto z niej może skorzystać, na jakim poziomie ustalić bezpieczną granicę zapotrzebowania?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną