Czas androidów nadchodzi

Homo robot
Roboty stają się łudząco podobne do ludzi. Dlatego zaczynamy się ich bać.

W czerwcu 2006 r. w laboratorium robotyki Międzynarodowego Instytutu Zaawansowanych Badań Telekomunikacyjnych (ATR) w japońskim miasteczku Keihanna, nieopodal Osaki, prof. Hiroshi Ishiguro, znany projektant antropoidalnych robotów, zaprezentował swoje dzieło. Gdy opadła kotara, oczom zgromadzonych ukazał się... mechaniczny Ishiguro. W takich samych co profesor okularach, ubrany tak jak on, na dodatek mówiący jego głosem. To Geminoid HI-1 (zapewne skrót: Hiroshi Ishiguro pierwszej generacji).

Ishiguro najpierw stworzył „kobietę”. Była to w 2005 r. Repliee Q1Expo, według słów twórcy „przeciętna azjatycka dziewczyna” (choć inni twierdzą, że modelką była popularna prezenterka telewizyjna Ayako Fujii), pokryta silikonową skórą. Z kolei mężczyznę na swe podobieństwo skonstruował z praktycznych pobudek. Doszedł do wniosku, że dojazd na uczelnię do Osaki zajmuje mu zbyt wiele czasu i równie dobrze może komunikować się ze swymi studentami za pośrednictwem swego sobowtóra.

Dolina niesamowitości

Japończycy od lat są w światowej czołówce w dziedzinie robotyki. Wspomniany projekt Ishiguro miał także cele czysto poznawcze – m.in. przetestowanie starej (ogłoszonej w 1970 r.) hipotezy innego japońskiego robotyka Masahiro Moriego, który wprowadził do obiegu tajemnicze pojęcie doliny niesamowitości. Polskie tłumaczenie nie oddaje wiernie symbolicznego ładunku tego pojęcia. Ta dolina niesamowitości czy grozy po japońsku zwie się bukimi no Tani, zaś po angielsku Uncanny Valley. Pochodzi jednak z niemieckiego i sam Zygmunt Freud poświęcił temu pojęciu słynny, ogłoszony w 1919 r. esej, zatytułowany „Das Unheimliche”, w którym zdefiniował je jako coś, co jest znajome, a jednak wystarczająco obce, aby wywołać wrażenie niepokoju. Ponieważ niesamowitość jest mieszaniną poczucia bliskości i obcości, powoduje ona często dysonans poznawczy, przyciągając nas i odpychając. Dysonans ten może w pewnych okolicznościach prowadzić do odruchu odrazy i odrzucenia.

Odwołując się do Freuda, Mori wystąpił z hipotezą dotyczącą przyszłości antropomorficznej robotyki. Przewidywał, że w miarę, jak roboty będą się stopniowo stawać bardziej ludzkie w swym wyglądzie i zachowaniu, emocjonalna reakcja ludzi na nie będzie początkowo życzliwa i pozytywna, jednak z chwilą osiągnięcia granicy niesamowitego podobieństwa staną się unheimlich i zaczną wzbudzać coraz silniejszy wstręt i odrazę. Innymi słowy, roboty wkroczą w dolinę niesamowitości, w której Mori ulokował m.in. protezy ludzkich kończyn, trupy i zombi. Jeśli jednak niektórym robotom uda się idealnie upodobnić do człowieka, mogą odzyskać ludzką empatię. Eksperyment Ishiguro miał właśnie być testem tej hipotezy.

Warto przypomnieć, że idea Moriego miała w 1970 r. jedynie hipotetyczny charakter, gdyż ówczesnym robotom daleko było do wyglądu człowieka. Miały błyskające światłem „oczy”, sterczące z metalowej głowy anteny i poruszały się niezgrabnie jak kukiełka, wzbudzając raczej wesołość niż niepokój. To, że już wtedy pojęcie niesamowitości funkcjonowało w kulturowych debatach, dowodzi potęgi ludzkiego słowa. Już kilkanaście lat przed Freudem zastanawiał się nad nią niemiecki psycholog Ernst Jentsch, według którego poczucie niesamowitości budzi się z „wątpliwości, czy pozornie ożywiony twór jest rzeczywiście żywy; lub odwrotnie, czy martwy przedmiot może, w rzeczywistości, być obdarzony znamionami życia”. Zręczną imitację człowieka wykreować można słowami. Jentsch w swym eseju „O psychologii niesamowitego” analizował romantyczne utwory literackie, takie jak opowiadanie „Piaskun” (1816 r.) Wilhelma Hoffmanna, i twierdził, że poczucie niepokoju wynika z niepewności, czy protagonista opowieści jest automatem, czy człowiekiem.

Zaledwie dwa lata później ukazała się powieść Mary Shelley „Frankenstein” i monstrum o trudnym do sprecyzowania statusie biologicznym na dobre zagościło w literaturze. Podobnych motywów można się zresztą doszukać w najrozmaitszych gusłach i ludowych opowieściach o wilkołakach, wampirach i innych złowrogich stworach podszywających się pod ludzi w niecnych celach. Obawa przed człekokształtnymi upiorami jest więc znacznie starsza od robotyki.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną