Kopernik by się ucieszył

Cud nad Wisłą
Zanim Centrum Nauki Kopernik można było uroczyście otworzyć i przekazać do użytku, należało je sprawdzić – dopuszczając do mechanicznych urządzeń i modeli prawdziwe dzieci. Fachowo nazywa się to ewaluacją. Centrum ewaluację przetrwało.
Wielka Maszyna - jedna z instalacji w Centrum Nauki Kopernik; prawa mechaniki na wyciągnięcie ręki.
Leszek Zych/Polityka

Wielka Maszyna - jedna z instalacji w Centrum Nauki Kopernik; prawa mechaniki na wyciągnięcie ręki.

Służący mi za egzemplarz poglądowy, udomowiony siedmiolatek przekracza próg Centrum z okrzykiem: – O matko!, po czym przemieszczając się ruchem Browna, czyli chaotycznie, dokonuje aktów siłowych interakcji z eksponatami. Takiego siedmiolatka należy przemnożyć przez sto lub dwieście (a docelowo osiemset), by ogarnąć pełnię procesu ewaluacji.

Po opróżnieniu budynku liczymy, ile przetrwało eksponatów i ile przeżyło dzieci – tłumaczy Łukasz Badowski, fizyk, autor jednej z galerii stałych Kopernika.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną