Nauka

Recepta na seks

Kochać się mimo choroby

Większość lekarzy, którzy leczą najbardziej niebezpieczne choroby,  z seksuologią w ogóle się nie zetknęła. Większość lekarzy, którzy leczą najbardziej niebezpieczne choroby, z seksuologią w ogóle się nie zetknęła. EAST NEWS
Jak cieszyć się seksem, gdy choroba wywraca życie do góry nogami? Można! Trzeba tylko przerwać zmowę milczenia.
Lista chorób, których objawy lub leczenie mogą pogarszać jakośc zycia erotycznego, jest długa.garlandcanon/Flickr CC by SA Lista chorób, których objawy lub leczenie mogą pogarszać jakośc zycia erotycznego, jest długa.

Gdy Magda Prokopowicz dowiedziała się, że zachorowała na raka piersi, nie miała złudzeń, iż stało się to w najgorszym momencie. Skończyła 27 lat, niedawno rozstała się z chłopakiem. – Natychmiast pomyślałam, że stracę pierś i nie spojrzy już na mnie żaden mężczyzna. Seks zamierzałam wykreślić z życia, no bo jak? Po dwóch latach jej sytuacja zmieniła się – poznała Bartka, z którym wzięli ślub. Urodziła synka. Miała też już za sobą amputację piersi – nie jednej, obu! – Podczas rozmowy z psychoterapeutą okazało się, że dla męża był to dużo mniejszy problem niż dla mnie. Bo ja straszliwie się bałam, że odejdzie, kiedy przestanę być dla niego atrakcyjna – wspomina. Z lekarzami na ten temat nie rozmawiała. Oni nie pytali, ona czuła, że skoncentrowani są na ratowaniu jej życia. Postanowiła nie krępować ich swoimi intymnymi sprawami. Ten wątek pojawił się dopiero po siedmiu latach – w RPA, dokąd pani Magda wyjechała na konsultację u polskiego specjalisty dr. Waldemara Szpaka. – Pierwszy zapytał mnie o doświadczenia seksualne podczas kuracji. Czy nie potrzebuję jakiejś farmakologicznej pomocy lub wsparcia – wyznaje. Z ulgą podziękowała za to zainteresowanie. Wbrew początkowym obawom, że po mastektomii będzie musiała zrezygnować z seksu, nic takiego się nie stało. Jest inny niż przed operacją, ale wcale nie gorszy.

Masowanie prostaty

Mariola Kosowicz, psychoonkolog: – Nieustannie zachęcam lekarzy, aby interesowali się seksualną sferą życia swoich pacjentów. Jeśli kogoś krępuje, by zadać pytanie wprost, może to zrobić mimochodem, przy okazji układania planu leczenia. Taki plan powstaje zwykle na początku kuracji i wymaga zaangażowania ze strony chorego. Konieczna jest zmiana diety, większa aktywność fizyczna. – To dobry moment, by porozmawiać także o życiu seksualnym – radzi Kosowicz. – Jeśli pacjent zdruzgotany diagnozą ma odzyskać kontrolę nad swoim ciałem, jak tego dokonać pomijając seks?

Rozmowa z lekarzem koncentruje się najczęściej na problemach dotyczących niepożądanego działania leków. Wymioty, nudności, zmęczenie, ból... Onkolog pyta, chory potakuje. Ale kwestia pożądania seksualnego umyka; jakby wymienione wcześniej efekty uboczne, depresja i ogólne osłabienie organizmu nie miały na to wpływu – choć w oczywisty sposób znacznie go obniżają. – Można by tej tematyki nie poruszać, gdyby rak nie dawał żadnych szans na przeżycie – mówi prof. Zbigniew Izdebski z Zakładu Poradnictwa i Seksuologii Uniwersytetu Zielonogórskiego. – Ale skoro choroby nowotworowe stały się przewlekłe, a wśród ozdrowieńców jest mnóstwo ludzi w szczęśliwych związkach, nie udawajmy, że łatwo im wyrzec się seksu.

Tym bardziej że większość chorych miało wcześniej udane życie seksualne. Podjęli radykalną kurację i to z jej powodu utracili najważniejsze atrybuty swojej seksualności: włosy, piersi, narządy płciowe. – Jak to możliwe, że chirurg amputuje 40-letniemu mężczyźnie prącie z powodu raka i nie rozmawia z nim o sposobach radzenia sobie z napięciem seksualnym? – zastanawia się Mariola Kosowicz. Gdy na terapię zgłosiła się do niej para z takim właśnie problemem, musiała sama zapytać urologów, co może im doradzić. Psychoonkolog niekoniecznie przecież musi się znać na seksuologii. – Dowiedziałam się, że jedynym w tej sytuacji sposobem na przywrócenie rozkoszy jest masaż prostaty przez odbyt.

Wystarczyło podsunąć ten pomysł parze, choć wszyscy byli zażenowani. Kilka tygodni później terapeutka otrzymała kartkę z podziękowaniem: „Jeszcze nigdy nie odczuwałem z żoną takiej bliskości jak teraz”. Wciąż dręczy ją jednak pytanie, dlaczego onkolodzy nie podjęli tematu wcześniej? Dla prof. Izdebskiego sprawa jest oczywista: – Większość lekarzy z seksuologią nigdy się nie zetknęła. Nie wiedzą więc, co jest normą, a co nie, o co pytać i jak. Sami czują się z tym niezręcznie, toteż jeśli pacjent nie odważy się na rozmowę, nie będą się wychylać.

Brak czasu to koronny argument. Gdy przed drzwiami gabinetu czeka 50 chorych, trzeba ograniczyć się do konkretów i spraw najważniejszych, aby znaleźć czas dla wszystkich. Seks kojarzy się z dolce vita, w poradni onkologicznej uciekamy przed śmiercią! – To niewłaściwe podejście – uważa dr Jan Wolski, urolog. Był wstrząśnięty, gdy na początku swojej pracy w warszawskim Centrum Onkologii dowiedział się, że jego koledzy nie pytają pacjentów o podstawowe sprawy związane z seksualnością: o erekcje, ejakulacje, ba, nawet o to, czy przed rozpoczęciem terapii raka jądra lub prostaty (która może skutkować niepłodnością) pacjent nie chce przechować swoich plemników w banku nasienia. Wieloletnia praca w Klinice Leczenia Niepłodności Novum nauczyła go, z jednej strony, że nie ma tematów tabu, z drugiej – że o tych sprawach należy rozmawiać zawsze przed kuracją, a nie po. Brakuje standardów i systemowego rozwiązania tego problemu – na poradnictwo mogą liczyć tylko ci, którzy szczęśliwie trafią na doktora z wyobraźnią.

Zostanę matką

Paulina Pruska miała 23 lata, gdy zachorowała na wyjątkowo złośliwy i rzadki nowotwór – mięsak. 12-centymetrowy guz, wyrastający z talerza biodrowego niczym huba, trzeba było jak najprędzej usunąć i Paulina wraca dziś do zdrowia kontynuując chemioterapię. Przed operacją trapiła ją jednak myśl, czy w przyszłości będzie mogła zajść w ciążę? – Bałam się o to zapytać, bo podświadomie nie chciałam usłyszeć negatywnej odpowiedzi – wyznaje. Taki lęk może mieć bardzo wysoką cenę. – Trzeba z góry założyć, że młodzi ludzie powaleni diagnozą nie będą myśleli o macierzyństwie – mówi dr Wolski. – Dlatego moim obowiązkiem jest zapytać ich, czy zamierzają mieć dzieci po zakończonej kuracji. Jeśli w Niemczech lekarz o tym zapomni, może odpowiadać przed sądem.

Niestety, nie zawsze udaje się pomóc. W przypadku mężczyzn sprawa jest prostsza, bo metody zamrażania nasienia są znane od wielu lat i przynoszą dobre efekty. Można mrozić także tkankę jądrową. Kobietom trudniej zaoferować równie skuteczny sposób na ochronę komórek jajowych, choć w ostatniej dekadzie – gdy rozwinęła się nowa dyscyplina o nazwie oncofertility (z ang. fertility – płodność) – medycyna zrobiła ogromny krok naprzód. W Polsce praktykuje się chirurgiczną metodę przesuwania jajników poza obszar naświetlania i zamrażanie gotowych zarodków; na świecie testowane są metody mrożenia fragmentów tkanki jajnika i samych oocytów. – Chcielibyśmy otworzyć w Centrum Onkologii pierwszy niekomercyjny bank nasienia oraz ośrodek zajmujący się kompleksową opieką nad pacjentami onkologicznymi, którzy chcą w przyszłości zostać rodzicami – zapowiada prof. Mariusz Bidziński, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej. Już dwa lata trwają zabiegi o stworzenie takiego ośrodka. Profesor obiecuje, że powstanie w najbliższym półroczu.

Problemy seksualne, które ściśle wiążą się z niepłodnością, nie dotykają jedynie ofiar nowotworów okolic narządów płciowych. Spadek libido lub zaburzona produkcja plemników to powikłania operacji na skutek przecięcia niektórych nerwów w miednicy lub efekt kuracji białaczek, chłoniaków, raka piersi. Niełatwo też podjąć aktywność seksualną i myśleć o potomstwie, gdy wieczorem pojawiają się nudności lub skóra jest sucha i ostra jak tarka. Pacjenci po usunięciu jelita grubego, z wytworzonym na brzuchu sztucznym odbytem, boją się, że worek stomijny pęknie i jego zawartość wyleje się przy gwałtowniejszym ruchu. Wstydzą się zapachu, który może się pojawić przy najmniejszej nieszczelności. – Życie mężczyzny w dużej mierze zależy od ostatniej erekcji – powiada prof. Izdebski. – Jeśli zbliżenie będzie nieudane, kolejne okupi jeszcze większym stresem.

W oparach pruderii

Niechęć lekarzy do wypytywania chorych o problemy związane ze zdrowiem seksualnym wykracza w Polsce daleko poza oddziały onkologiczne. A przecież lista chorób, których objawy lub leczenie mogą pogarszać jakość życia erotycznego, jest długa. Te tematy powinni na co dzień wałkować diabetolodzy, kardiolodzy, interniści, neurolodzy, reumatolodzy, psychiatrzy, nawet dermatolodzy (opiekują się m.in. chorymi na łuszczycę, a to choroba, która wielu zraża do podejmowania kontaktów seksualnych).

Aby dowiedzieć się od specjalistów, jak zaradzić kłopotom, najlepiej wyjechać na zagraniczny zjazd naukowy, bo problematyka seksualna stała się ostatnio modnym tematem podczas sympozjów poświęconych rozmaitym dziedzinom medycyny. Aż dziwne, że pojawiła się pierwszy raz dopiero na ubiegłorocznym kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Również w Polsce seksuolodzy zaczęli pielgrzymować z odczytami, by przybliżyć innym specjalistom problemy trapiące chorych. Nie tylko u nas ta nauka idzie jak po grudzie, gdyż napotyka trudną do wytłumaczenia w kręgach medycznych pruderię.

Ateny, konferencja na temat hemofilii (choroby objawiającej się wylewami krwi na skutek braku naturalnych czynników krzepnięcia). Prof. Woet Gianotten, seksuolog z Holandii, pyta obecnych na sali lekarzy: „Czy wasze dzieci się masturbują?”. Zamiast odpowiedzi widzi spuszczone głowy. „Uwierzmy, że nie. Ale zaręczam wam, że ich rówieśnicy to robią. Co w takim razie z chłopcami chorymi na hemofilię?”. W ich przypadku onanizm może być niebezpieczny, gdyż każde otarcie lub zbyt gwałtowny ruch nadgarstka grozi niekontrolowanym krwawieniem. Czy lekarze podejmują ten wątek z nastolatkami, próbując im doradzić, jak wybrnąć z kłopotu? W spontanicznej sondzie zaledwie 12 proc. uczestników ateńskiej konferencji przyznało, że omawia problemy seksualne z pacjentami. Niemal połowa rozpoczyna taką rozmowę tylko wtedy, gdy zainicjuje ją sam chory. Odpowiedź „nigdy” udzieliło aż 29 proc. lekarzy. – Jeśli nie wiecie, jak poruszyć ten temat, poradźcie się seksuologów – kontynuował dr Gianotten. – Oni was nauczą, a wasze twarze będą się coraz mniej czerwienić.

Prof. Artura Mamcarza, kierownika III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, nie oblewa rumieniec, gdy wypytuje chorych o sprawność seksualną: – Za to pacjenci bywają skrępowani. Dziwią się, że przyszli z dusznością lub nadciśnieniem, a tak jakby trafili do gabinetu seksuologa. Profesor nauczył się dobierać proste słowa. Nie wypytuje o zaburzenia erekcji, do których wielu pacjentów się nie przyzna, bo nie mają pojęcia, o czym mówi. Wzwód to również termin nie dla wszystkich zrozumiały. „Wzwodu panie doktorze rano nie mam, ale członek jest twardy” – odpowiadają z dumą, nie wiedząc nawet, jak istotne są to informacje dla kardiologa, gdyż brak porannych erekcji może zapowiadać początek choroby wieńcowej, która w sercu ujawni się dopiero za kilka lat. Przy okazji udaje się rozwiać więcej mitów. – Na przykład, że zawał serca wyłącza na zawsze z aktywności seksualnej – mówi prof. Mamcarz. – Kiedyś nakazywano abstynencję przez 6 tygodni, dziś dzięki nowoczesnemu leczeniu okres ten skrócono o połowę.

Radość z uprawiania seksu mogłoby czerpać dużo więcej chorych niż obecnie, gdyby wszyscy otrzymywali od lekarzy wyczerpujące rady i wsparcie. Nie chodzi o to, by na barki onkologów, chirurgów lub kardiologów nakładać nowe obowiązki związane z poradnictwem seksuologicznym – nikt nie oczekuje, aby zostali specjalistami w dwóch dziedzinach. Ważne jednak, by otworzyć się na dialog z pacjentami. Trzeba umieć słuchać, ale warto też pytać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną